Radwańska w pierwszej części sezonu zmagała się nie tylko z kryzysem formy, ale i z kłopotami zdrowotnymi. Z tego powodu rozegrała w ostatnich miesiącach niewiele meczów i przeważnie dość szybko kończyła występ w turniejach. Kibice krakowianki mogli stać się nieco bardziej optymistyczni po jej ostatnim występie. Startując w Wimbledonie niemal bez przygotowania i treningu dotarła do 1/8 finału.

- Z pewnością Agnieszka dobrze czuje się na trawie. Przecież była w Londynie już kiedyś w finale. Ta nawierzchnia zdecydowanie jej leży i myślę, że jej wynik w tej edycji to właśnie bardziej kwestia tego, a nie magii samego Wimbledonu. Myślę, że ona sama przystępując do gry na trawie czuje się mocniejsza i ma świadomość, że jest bardzo trudną rywalką dla innych tenisistek - podkreśliła Bartoli.

W 1/8 finału londyńskiej imprezy rozstawiona z "dziewiątką" Polka przegrała z występującą z "siódemką" Rosjanką Swietłaną Kuzniecową. Na zwycięstwo nad przeciwniczką wyżej notowaną od siebie podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego czeka od listopada 2015 roku, gdy w decydującym pojedynku WTA Finals wygrała z Czeszką Petrą Kvitovą.

- Szczerze mówiąc, to nie jestem zbytnio zaskoczona tą statystyką. Nie jest to kwestia tego, że Agnieszka się kogoś boi i przegrywa takie mecze w głowie. Chodzi tu głównie o jej styl gry. To oczywiste, że gdy stajesz się coraz starsza, to coraz trudniej jest, gdy trzeba biegać wciąż po cały korcie. Dochodzi do tego duża praca stóp, by tyle bronić co ona w każdym spotkaniu. Podejrzewam, że właśnie dlatego – choć Agnieszka może tego teraz nie powiedzieć głośno - z wiekiem coraz trudniej kryć cały kort w takim samym stopniu jak wcześniej. Zwłaszcza ciężko o to w pojedynkach z rywalkami z czołówki, które są bardziej wymagające i po prostu grają tenis na wysokim poziomie. Myślę, że właśnie dlatego tak trudno Agnieszce w ostatnich latach o sukcesy w starciach z tymi wyżej notowanymi przeciwniczkami - argumentowała Francuzka.

Przyznała, że długi okres bez takiego zwycięstwa może wpłynąć na kłopoty z pewnością siebie zawodniczki. - Oczywiście, może być z nią problem. Wydaje mi się jednak, że zaczynasz w siebie wierzyć, kiedy masz świadomość własnej siły. Myślę, że teraz – po dobrym starcie w Londynie – Agnieszka chyba to już czuje, nawet jeśli na razie porusza się po korcie wolniej niż zwykle. Nie zapominajmy, że w tym roku miała trochę na głowie – zmiana rakiety, problemy ze zdrowiem - przypomniała Bartoli.

Triumfatorka Wimbledonu sprzed czterech lat jest zdania, że jest duża szansa, iż Radwańska w drugiej części roku całkowicie wyjdzie z dołka i zanotuje znacznie więcej wygranych meczów niż w pierwszej. Przypomniała, że zazwyczaj dobrze jej szło jesienią w Azji.

- Myślę, że tym razem też tak będzie. Agnieszka musi wrócić do tego, co było cztery, pięć lat temu. Wtedy miała niesamowitą pewność w poruszaniu się po korcie i wydawało się, że może grać przez trzy kolejne godziny, a następnego dnia to powtórzyć i nie czuć ani trochę zmęczenia. Myślę, że to kwestia odzyskania wiary i pasji bardziej niż czegokolwiek innego. W drugiej części sezonu inne zawodniczki są zmęczone już trudami całego sezonu, a Polka wtedy jest w stanie to wykorzystać. Gdy przebija po raz kolejny piłkę na stronę rywalki, to męczy ją jeszcze bardziej i ta notuje kolejne niewymuszone błędy. Dlatego też sądzę, że powinna wtedy wygrać więcej meczów. To będzie dla niej dobry czas - oceniła Bartoli.

W Londynie rozmawiała Agnieszka Niedziałek.