W istocie sprawa powrotu Kubicy nabrała tempa, gdy miesiąc temu wsiadł do auta ekipy Renault na torze Ricardo Tormo pod Walencją. To swoisty symbol. Gdy startował w F1 często na tym właśnie obiekcie Polak pierwszy raz prezentował i wsiadał do nowych samochodów przed sezonami. Tak było i w 2011 roku, gdy pokazano model R31 zespołu Lotus Renault. Niestety tym autem nie dane mu było walczyć na torze, bo wcześniej zdarzył się ten koszmarny wypadek podczas rajdu we Włoszech.

Czerwcowy powrót na Ricardo Tormo za kierownicą auta E20 z 2012 roku i 115 okrążeń w nim wywarły ogromne wrażenie na wszystkich, którzy byli świadkami tego wydarzenia. Na tyle duże, że Renault postanowiło dać Polakowi kolejną szansę. Stąd środowa jazda na Paul Ricard.

To jest obiekt, który oprócz faktu, że będzie niebawem znów gościć Grand Prix Francji, ma jedną ogromną przewagę w stosunku do trasy w Walencji. Posiada większą różnorodność zakrętów. Jest też przystosowany do zmian konfiguracji w zależności od wymagań w czasie testów. Dlatego Kubica i Renault sprawdzali właśnie tam jego przygotowanie do ewentualnego powrotu.

Krakowianin chłodzi nastroje w wywiadzie dla francuskiego L'Equipe. Mówi o tym, że trzeba iść krok po kroku. Twierdzi, że po dwóch tych testach nie ma już obaw o poziom sportowy lecz wciąż pozostaje mu droga do przybycia.

Jest przekonany, że ograniczenia związane z prawą ręką nie mają wpływu na jego jazdę, ale wciąż pozostają pytania. Przecież jeszcze nie tak dawno mówił, że na ciasnych wirażach miałby problemy. Jak wygląda sprawa dziś? Polak nie miał też możliwości jazdy nowym samochodem w specyfikacji na rok 2017, a ten znacząco różni się od auta, w którym jeździł do tej pory.

Naturalnie pojawiły się informacje, że zasiadł za kierownicą w symulatorze najnowszej konstrukcji. To tam, w siedzibie zespołu w Enstone, etatowi kierowcy Renault przygotowują się do startów. Podobno wyniki Kubicy w wirtualnym świecie były lepsze od najlepszego obecnie kierowcy Renault Nico Hulkenberga. Niemniej nie należy takich informacji brać za wykładnię, bowiem problemem Kubicy nigdy nie była szybkość czy talent. W tym przypadku na konkretne opinie trzeba poczekać do momentu, gdy wsiądzie do prawdziwego samochodu. W realnym świecie z realnym obciążeniem dla kierowcy.

Taka możliwość może nadarzyć się w pierwszych dniach sierpnia. Po Grand Prix Węgier i przed przerwą wakacyjną zespoły mają zaplanowane testy na Hungaroring. Jednak szef ekipy Renault Cyril Abiteboul twierdzi, że jest za wcześnie na deklaracje czy Kubica weźmie w nich udział. Trochę czasu jeszcze pozostało i należy wierzyć, że wyniki na Paul Ricard zachęcą szefów francuskiej ekipy do kolejnego kroku.

Ewentualny powrót Kubicy do stawki najlepszych kierowców wyścigowych świata, to sytuacja w której wszyscy mogą wygrać. Patrząc pragmatycznie francuski zespół zyska impuls w ciężkim okresie przebudowy i w drodze na szczyt. Kubica po długiej walce zyska możliwość powrotu do marzeń, które jeszcze nie tak dawno wydawały się przerwane na zawsze.                  

Tymczasem środowy test Roberta Kubicy odbywał się w czasie, gdy kierowcy Formuły 1 brali udział w niesamowitej imprezie pokazowej na Trafalgar Square w Londynie. Byłoby dobrze, gdyby przy następnej takiej okazji obok Fernando Alonso, Sebastiana Vettela i innych kierowców walczących na co dzień w mistrzostwach świata zobaczyć Kubicę. Robert powinien wrócić tam, gdzie jego miejsce.