Szkoleniowiec „Pasów” w minionym sezonie doprowadził do wicemistrzostwa Polski Jagiellonię Białystok, której filarem był pomocnik reprezentacji Estonii. Piłkarz wrócił do Piasta po dwuletniej przerwie na grę w „Jadze”.

„Piłka nożna jest taka, że możesz wiedzieć o rywalu wszystko i czasem nie uda się go zneutralizować” – zaznaczył zawodnik.

Przyznał, że czuł się w Gliwicach dobrze, co miało wpływ na podpisanie umowy.

„Oczywiście to nie była łatwa decyzja, wymagała wnikliwej analizy. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać dobrą dyspozycję z ostatnich lat” – powiedział.

Nie chciał porównywać zespołu Piasta sprzed dwóch lat do obecnego.

„Pozmieniało się wiele, ale nie tylko tutaj. Cała liga jest inna. Pierwszym celem – zapewne nie tylko naszym - będzie wywalczenie sobie miejsca w czołowej ósemce. Mam nadzieję, ze to dla zespołu będzie lepszy sezon, niż poprzedni” – stwierdził Vassiljev.

Ostatnie rozgrywki gliwiczanie zakończyli na 10. miejscu. Po wakacjach opaskę kapitańską od wychowanka klubu Radosława Murawskiego przejął Hiszpan Gerard Badia.

„Tak zadecydował trener Dariusz Wdowczyk. Rozmawiałem od razu z Radkiem i żadnego problemu nie będzie. On dla mnie od początku jest kimś więcej, niż kolegą. A ja na boisku jestem totalnie innym człowiekiem, kłóciłem się z sędziami już wcześniej” – wyjaśnił z uśmiechem Hiszpan.

Przyznał, że był już kapitanem podczas gry w drugiej lidze hiszpańskiej.

„Noszenie opaski wymaga więcej odpowiedzialności i jestem na to gotowy. Kapitan ma więcej problemów. Wcześniej tylko grałem i już. A teraz słyszę: idź, zapytaj, dowiedz się” – dodał Badia.

Przed czwartkowym treningiem z szatni piłkarzy Piasta słychać było hiszpańskie piosenki.

„Niczego nie nakazywałem. Hiszpańska muzyka jest obecna w klubie od dawna” – śmiał się Badia.

Poprzedni sezon gliwiczanie też zaczynali wyjazdowym meczem z Cracovią. Przegrali go 1:5.

„Mam nadzieję, że też zaczniemy nowy, inny rozdział. Nie wygraliśmy co prawda żadnego letniego sparingu, ale mamy naprawdę bardzo dobry zespół” – ocenił Badia.

Trener Wdowczyk podkreślił, że po solidnie przepracowanym okresie przygotowawczy jest optymistycznie nastawiony.

„Chcemy się utrzymywać przy piłce, stwarzać sytuacje, przejmować kontrolę. Nie mamy się kogo obawiać, jedziemy do Krakowa z wiarą, że wrócimy z trzema punktami. Ważne jest dobre wejście w sezon” – stwierdził szkoleniowiec.

Przyznał, że zdaje sobie sprawę, iż trener Cracovii świetnie zna Vassiljeva.

„Ale nie można przecież opierać gry zespołu tyko na jednym piłkarzu” – zauważył.

Brak zwycięstwa w sześciu letnich grach kontrolnych go nie zmartwił.

„Graliśmy z naprawdę dobrymi zespołami i graliśmy dobrze. Jestem zbudowany tym, co w kilku spotkaniach piłkarze pokazali, choć były momenty lepsze i słabsze. Ale jakiekolwiek sparingi byśmy nie rozegrali, to i tak zawsze przed pierwszym meczem sezonu jest margines niewiadomej” – stwierdził Wdowczyk.