Poniedziałkowy mecz miał być debiutem nowego trenera Korony Gino Lettierego, który po ubiegłym - udanym dla kielczan - sezonie niespodziewanie zastąpił na tym stanowisku Macieja Bartoszka. Włoch o niemieckich korzeniach szybko dał się poznać w Kielcach jako człowiek nieznoszący sprzeciwu, gdyż między innymi zrugał jednego z podopiecznych za przyjście na śniadanie w klapkach. Spotkanie z Zagłębiem miało zweryfikować, czy w krótkiej przerwie między rozgrywkami udało mu się poukładać zespół, który za ery Bartoszka radził sobie w lidze bardzo dobrze.

W meczu Korony z Zagłębiem, oprócz Letierego, zadebiutował także system powtórek sędziowskich, czyli Video Assistant Referee (VAR).

Już od początku było widać, że Korona zamierza wykorzystać atut własnego boiska, które w końcówce zeszłego sezonu stanowiło istną "jaskinię lwa". W 5. minucie bardzo blisko szczęścia był Nabil Aankour, jednak jego strzał z zaskoczenia trafił prosto w poprzeczkę. Dwadzieścia trzy minuty później fenomenalną próbą z rzutu wolnego popisał się Mateusz Możdżeń. Przymierzany przed sezonem do Legii Warszawa zawodnik, z dwudziestu metrów posłał piłkę w kierunku bramki rywali, lecz Martina Polacka uratował słupek.

Minutę później to Zagłębie mogło wyjść na prowadzenie, jednak Jakub Świerczok zrewanżował się gospodarzom również obiciem słupka i na tablicy nadal widniał wynik 0:0. Najlepszą okazję na jego zmianę mieli w 44. minucie podopieczni Piotra Stokowca, ale najpierw uderzenie głową Świerczoka z odległości dwóch metrów intuicyjnie obronił nowy bramkarz Korony Zlatan Alomerović, a następnie dobitkę Łukasza Janoszki z linii bramkowej w ostatniej chwili wybił Bartosz Kwiecień.

Druga odsłona nie była tak obfitująca w okazje strzeleckie jak pierwsza, jednak paradoksalnie to ona przyniosła zmianę wyniku. W 70. minucie w polu karnym gospodarzy upadł Bartłomiej Pawłowski, a sędziujący spotkanie Szymon Marciniak nawet nie potrzebował systemu VAR, aby prawidłowo odgwizdać dla gości rzut karny. Do piłki podszedł Starzyński i precyzyjnym strzałem w kierunku lewego słupka dał swojej drużynie prowadzenie.

Ostatecznie wynik już się nie zmienił i pomimo przewagi Korony, to Zagłębię sięgnęło po komplet punktów, a "Koroniarze" mogli tylko żałować, że nie udało im się wykorzystać żadnej z wypracowanych wcześniej sytuacji.

 

Korona Kielce - KGHM Zagłębie Lubin 0:1 (0:0)

 

Bramki: Starzyński (71'-karny).

 

Korona Kielce: Zlatan Alomerovic - Bartosz Rymaniak, Bartosz Kwiecień (55' Krystian Miś), Adnan Kovacevic, Ken Kallaste - Jakub Żubrowski, Mateusz Możdżeń (83' Piotr Poński), Ivan Jukic, Nabil Aankour, Dani Abalo (11' Łukasz Kosakiewicz) - Maciej Górski.

 

KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Aleksandar Todorovski, Ľubomir Guldan, Jarosław Jach, Jakub Tosik - Daniel Dziwniel, Jarosław Kubicki, Filip Starzyński, Krzysztof Janus (73' Arkadiusz Woźniak), Łukasz Janoszka (65' Bartłomiej Pawłowski) - Jakub Świerczok (81' Martin Nespor).

 

Żółte kartki: Miś -Jach, Tosik, Woźniak.

 

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).