Aż pięć meczów potrzebowali gracze Virtus.pro, by wywalczyć upragniony awans do ćwierćfinałów Majora. Dzięki temu zobaczymy biało-czerwonych na ogromnej scenie w wypełnionej po brzegi Tauron Arenie. To wydarzenie bardzo symboliczne. Spółka Jarosława ‘pashyBicepsa’ Jarząbkowskiego od wielu miesięcy przeżywa bowiem kryzys. Od lutego nie widzieliśmy ich w fazie pucharowej prestiżowego turnieju. To więc pierwszy raz od pamiętnego DreamHacka Masters w Las Vegas, gdy formacja znad Wisły zaprezentuje się przed tak liczną publiką. Na dodatek głównie polską.

 

W wywiadzie udzielonym serwisowi HLTV.org Jarząbkowski nie ukrywa radości. Z nadzieją mówi też o zbliżających się meczach: – Bycie legendą to coś wyjątkowe, tym bardziej, że dziś proces kwalifikacyjny na Majora jest bardzo, ale to bardzo gówniany. Dzięki awansowi nie będziemy musieli tracić czasu na przygotowywanie się do eliminacji. Teraz mamy czyste głowy i szykujemy się na ćwierćfinał. Jak uważa: - W systemie BO1 jesteśmy do dupy. Teraz czas na BO3, w którym – mam nadzieje – mamy większe szanse. PashaBiceps napomknął również słów kilka o fanach: - Wiele ludzi przyjedzie do Krakowa właśnie ze względu na Virtus.pro. Z tego powodu czujemy się jak w pamiętnym i pięknym 2014 roku. Gramy na wielkich arenach i scenach świata, a ta będzie największa. Mam nadzieję, że wielu ludzi przyjedzie i będzie trzymać za nas kciuki.

 

Chyba najbardziej zadowolony jest jednak Janusz ‘Snax’ Pogorzelski, który z Krakowem związany jest bardzo emocjonalnie: - Jestem szczęśliwy jak nigdy, że mogę zagrać w moim rodzinnym mieście, dla naszej kochanej publiczności i na scenie przy takiej widowni.

 

- Przede wszystkim czujemy ulgę – powiedział natomiast tuż po meczu z Cloud9 Wiktor ‘TaZ’ Wojtas. TaZ w rozmowie przeprowadzonej po ostatnim meczu grupowym podkreślił, jak ważne dla Virtus.pro jest to, że zespół wystąpi w końcu przed publicznością i potwierdził słowa pashy. - Jesteśmy lepsi w BO3, jesteśmy lepsi przed publiką, jesteśmy lepsi, gdy czujemy tę presję - usłyszeliśmy. Jednocześnie zaznaczył, że udany występ na Majorze będzie kluczowy w walce z kryzysem w drużynie. Co ciekawe, ostatnie miesiące Wojtas porównał do gorszego okresu „Złotej piątki” z 2015 roku. Wtedy Polacy podnieśli się dopiero po zwycięstwie turnieju z serii StarLaddera. Czy tym razem, by ponownie wzbić się na sam szczyt, muszą triumfować na Majorze?