W klasyfikacji generalnej zawodnik grupy Sky wyprzedził o 54 sekundy Kolumbijczyka Rigoberto Urana (Cannondale) - to najmniejsza różnica między pierwszym a drugim zawodnikiem w TdF od dziesięciu lat. Trzecie miejsce ze stratą 2.20 zajął Francuz Romain Bardet (AG2R).

Froome mógł odetchnąć z ulgą dopiero po sobotnim etapie - jeździe indywidualnej na czas w Marsylii. W niedzielę triumfalnie dojechał do mety w Paryżu.

- Pola Elizejskie nigdy nie rozczarują. To iście czarodziejski moment po trzech tygodniach. Prawdziwa nagroda - dodał 32-letni Brytyjczyk, który w chwilę po minięciu linii mety wpadł w ramiona żony Michelle i ucałował synka Kellana.

- Spróbuję dołączyć do wielkich mistrzów jak Anquetil, Merckx, Hinault, Indurain - zadeklarował. W niedzielę Brytyjczyk po raz czwarty stanął na najwyższym stopniu podium w Paryżu. Rekord pięciu zwycięstw w Wielkiej Pętli należy do Francuzów Jacques'a Anquetila i Bernarda Hinault, Belga Eddy'ego Merckxa oraz Hiszpana Miguela Induraina.

- On wróci po kolejne zwycięstwo - obiecał dyrektor sportowy ekipy Sky Nicolas Portal, podkreślając, że Brytyjczyk jest coraz silniejszy mentalnie i lepiej znosi stres.

Za rok wyścig rozpocznie się 7 lipca w Wandei. Cała trasa ma być zaprezentowana 17 października w Paryżu.