Brede: Chcę udowodnić, że nadaję się do tego zawodu

Piłka nożna
Brede: Chcę udowodnić, że nadaję się do tego zawodu
fot. Cyfrasport

Piłkarzy Chojniczanki Chojnice poprowadzi w nowym sezonie Krzysztof Brede i będzie to jego pierwsza samodzielna praca z seniorami. - Latem w zespole zaszły spore zmiany. Chcemy być w czołówce pierwszej ligi, ale taki plan ma wiele drużyn - zauważył 36-letni trener.

W poprzednim sezonie Chojniczankę prowadziło czterech szkoleniowców: rozpoczął Maciej Bartoszek, który w listopadzie przeszedł do Korony Kielce, a następnie z drużynę pracowali Hermes Soares, Piotr Gruszka, a na koniec Artur Derbin. Latem drużynę przejął Brede, który wcześniej był asystentem Michała Probierza w Lechii Gdańsk i Jagiellonii Białystok.

- Traktuję tę pracę nie tylko w kategoriach szansy i wyzwania, ale również odpowiedzialności. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób będzie patrzeć na mnie i oceniać wyniki, dlatego chcę udowodnić, że nadaję się do tego zawodu. Wiem, że cieszę się zaufaniem zarządu klubu oraz dyrektora sportowego i wierzę, że tak będzie jak najdłużej. Mi z tymi osobami bardzo dobrze się współpracuje - powiedział Brede.

Po rundzie jesiennej minionych rozgrywek ekipa z Chojnic była liderem. Pomimo słabszej wiosny do ostatniej kolejki biła się o awans, ale ostatecznie uplasowała się na piątej pozycji.

- Przed nowym sezonem nie chcę składać żadnych deklaracji. Powiem trochę banalnie, że w każdym meczu mamy grać o trzy punkty, a jak to założenie zrealizujemy, zobaczymy na zakończenie pierwszej rundy. Wtedy przekonamy się, o co będziemy grać na wiosnę - zaznaczył.

W przerwie letniej w Chojniczance doszło do sporych zmian. Z drużyny odeszło 14 zawodników, a przyszło 11.

- Biorąc pod uwagę wracających z wypożyczeń oraz młodych chłopaków dołączonych do pierwszego zespołu, to łącznie mamy 15 nowych graczy. Staraliśmy się pozyskać zawodników z ambicjami i głodnych sukcesu, którzy chcą coś zrobić dla klubu oraz dla siebie. Cieszę się, że udało nam się zakontraktować Radosława Janukiewicza. Chciałem mieć doświadczonego bramkarza, który byłby przedłużeniem mojej ręki i skutecznie dyrygował linią obrony - dodał.

36-letni szkoleniowiec nie ukrywał, że nie udało im się zatrzymać, a także pozyskać wszystkich upatrzonych piłkarzy.

- Poruszamy się w ściśle określonych finansowych realiach i widzimy, że wiele klubów ma od nas zdecydowanie większe możliwości. Pieniądze to nie wszystko, ale jakieś znaczenie odgrywają. Namawialiśmy do przyjścia do Chojnic czterech graczy, ale zespoły z pierwszej ligi przebiły naszą ofertę. Mieliśmy też nadzieję, że uda nam się zatrzymać obrońcę Marcina Biernata, który odszedł jednak do GKS Tychy. W poprzednim sezonie ta drużyna broniła się przed spadkiem, a teraz będzie jednym z kandydatów do awansu - ocenił.

Brede przekonywał, że podobnie jak w poprzednich rozgrywkach, także teraz ligowa czołówka będzie bardzo liczna.

- Niektóre drużyny, chociaż różnie to im wychodzi, z urzędu skazane są na walkę o awans. Zaliczyłbym do nich GKS Katowice, Podbeskidzie Bielsko-Biała, a także Zagłębie Sosnowiec. Liczyć się będą także Miedź Legnica i Stal Mielec. Nie można również zapominać o Olimpii Grudziądz i Drutex Bytovii Bytów - wyliczył.

Szkoleniowiec Chojniczanki uważa także, że nie można lekceważyć spadkowiczów.

- Ruch zaczyna co prawda sezon z pięcioma ujemnymi punktami, ale to jest marka i tradycja. Piłkarze chcą grać w takich klubach. A Górnik Łęczna nie po to zatrzymał Bonina, Sasina, Pitrego i Dzalamidze oraz pozyskał Rafała Kosznika, aby odgrywać drugoplanową rolę. Chciałbym znaleźć się z Chojniczanką na czele tabeli, ale patrzę na wszystko racjonalnie i z dużą pokorą - podsumował Brede.

CM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze