Bresnik: Janowicz jest trudny, ale nie jest "złym chłopcem"

Tenis
Bresnik: Janowicz jest trudny, ale nie jest "złym chłopcem"
fot. PAP

Guenter Bresnik przyznał, że Jerzy Janowicz jest z trenerskiego punktu widzenia trudny, ale nie zalicza go do "złych chłopców" wśród tenisistów. - Zadaje wiele pytań i nie akceptuje niczego bez wyjaśnienia - zaznaczył doradzający łodzianinowi Austriak.

Jerzy Janowicz nie należy do potulnych i spokojnych zawodników. Niektórzy zaliczają go do grona "złych chłopców". Lubi pan pracę z takimi graczami?

Guenter Bresnik: Bycie jego trenerem to wyzwanie, ale nie nazwałbym go złym chłopcem. Jest trudny, ale... dobrzy zawodnicy przeważnie tacy są i mi to nie przeszkadza. To, co najbardziej lubię u Jerzego to jego dobra gra, świetny serwis, naprawdę niezły sposób poruszania się po korcie mimo swoich warunków fizycznych (203 cm wzrostu - PAP). Byłem pod wrażeniem, jak ćwiczył w grudniu na obozie przygotowawczym przed sezonem na Teneryfie. Pracował równie ciężko jak reszta chłopaków. Dawał z siebie bardzo dużo. Wiem, że jego reputacja nie jest pod tym względem tak dobra jak praca, którą wówczas wykonał.

Powiedział pan, że Polak jest trudny. Na czym to zatem polega?

Wypytuje o wszystko. Jest pod tym względem wymagający. To naprawdę bystry gość i nie zadaje głupich pytań. Niektórzy jednak nie są przygotowani, by odpowiadać na nie i dla nich to problem. Dla mnie nie stanowi to kłopotu. Wyjaśniam mu, o co mi chodzi, on to rozumie i sprawa załatwiona. Ale prawda jest taka, że on nigdy nie zaakceptuje czegoś bez wyjaśnienia. Rozmawialiśmy o tym.

To była rozmowa czy raczej sprzeczka?

Nie wdaję się w sprzeczki. Mówię zawsze, że jeśli ktoś ma zastrzeżenia czy wątpliwości, to ok, ale jeśli pytasz kogoś o radę, a nawet płacisz za otrzymanie jej, a potem go nie słuchasz, to chyba to nie jest to, czego potrzebujesz. Jerzy pytał o wskazówkę, dostawał ją i akceptował.

Jakiego rodzaju pytania zadawał?

Gdy ćwiczyliśmy coś, to pytał: "Dlaczego to robimy, dlaczego taka, a nie inna praca stóp, dlaczego taki ruch". Po pewnym czasie to ustało, pewnie dostał dobre uzasadnienie. Dla mnie ważne było tylko, by omawiać to po treningu, a nie w trakcie, bo nie lubię przerywać zajęć na rozmowy.

Nieraz usłyszeć i przeczytać można było opinie, że Janowicz nie jest wystarczająco skupiony na tenisie, a zbyt dużo czas poświęca np. na gry komputerowe...

Ja nie mogę pod tym względem narzekać. Słyszałem też o tym wielokrotnie, ale za każdy razem, gdy wspólnie pracowaliśmy, to był bardzo skupiony. Zawsze pytał, kiedy będzie kolejny trening i przychodził 15-20 minut przed zajęciami. Zawsze jednak mówię, że w moim przypadku to jest proste, bo jestem już starszym trenerem i ludzie mnie szanują. Mam znacznie łatwiej pod tym względem niż szkoleniowcy, którzy dopiero co skończyli 30 lat.

Powiedział pan, że Polak nie jest "złym chłopcem", ale spokojny też nie jest. Nieraz zdarza mu się rzucać rakietą o kort podczas meczu i wdawać w dyskusje z sędziami czy... kibicami. Ma też konflikt z niektórymi dziennikarzami. Zdaniem niektórych niepotrzebnie traci w ten sposób energię i gromadzi w sobie negatywne emocje...

Nie zajmuję się tym, co się dzieje poza kortem. Powtarzam zawsze, że lubię zawodników, którzy nie są zbyt introwertyczni. Jerzy jest bardzo ekspresyjny. Jest w nim wiele emocji i ludzie chcą to zobaczyć. Oczywiście nie chodzi tu o negatywne sprawy, ale tacy gracze przyciągają kibiców do tenisa i dzięki nim nieraz może być naprawdę zabawnie.

Niedawno Janowicz startował w dwóch challengerach. Pan ostatnio miał okazję oglądać go w grze o stawkę podczas Wimbledonu, gdzie po raz pierwszy od dwóch lat dotarł do trzeciej rundy w Wielkim Szlemie. Nad czym szczególnie powinien popracować w najbliższych tygodniach?

Jerzy przypomniał w Londynie, że stać go na wspaniałą grę. Bardzo dobrze spisał się w pierwszej rundzie z Denisem Shapovalovem, popisowo zagrał w drugiej z Francuzem Lucasem Pouille. Uważam, że pokazał tam, iż gra na poziomie czołowej "50" rankingu, a potencjał ma jeszcze większy. Oczywiście, wciąż może popracować jeszcze nieco nad prędkością serwisu w niektórych momentach, poruszaniem się i dojściem do siatki oraz wyborem zagrań. W spotkaniu trzeciej rundy z Francuzem Benoit Paire'em, mając "break pointa", zagrał skrót. To nie była dobra decyzja, bo daje się okazję rywalowi. Grając z czołówką powinna działać w takim wypadku automatyka, a nie zastanawianie się nad wyborem rozwiązania.

Janowicz zapowiedział, że przeprowadzi się do Wiednia. Uważa pan, że taki ruch i częstsze treningi z pana podopiecznym Dominikiem Thiemem są niezbędne, by wrócił do Top100?

Nawet po przeprowadzce nie byłoby pewne, że będzie trenował niemal codziennie z Dominikiem. Jeśli Jerzy wróci do "100" czy nawet "70" światowej listy, to wtedy będzie miał zbliżony kalendarz do Thiema i będzie spędzał z nim więcej czasu. Dobrze na pewno będzie jednak, jeśli spędzi z nim kilka tygodni na koniec roku i podczas przygotowań do następnego sezonu. Przeprowadzka może być ważna z innego powodu. Wiem, że nie jest łatwo znaleźć sparingpartnerów w Polsce. W Wiedniu, w moim klubie, trenuje wielu dobrych zawodników, więc będzie miał się z kim mierzyć.

KB, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze