Po końcowym gwizdku kapitan Rakowa, Rafał Figiel przyznał, że ten mecz różnił się od dotychczasowych. Na obiekt przy ul. Limanowskiego przyszło wielu kibiców, a ponadto do Częstochowy zawitał rywal z górnej półki. - Na pewno był to inny mecz niż wszystkie, bo pierwszy w pierwszej lidze po 17 latach przerwy. Kibice podobnie jak my nie mogliśmy się doczekać tego momentu . Ja w imieniu drużyny mogę powiedzieć, że dzisiaj daliśmy z siebie wszystko, tyle ile mogliśmy. To był ciężki mecz. Miedź moim zdaniem będzie pretendentem do awansu. Tego im życzę. My będziemy robić swoje i postaramy się osiągnąć jak najlepszy wynik – powiedział tuż po końcowym gwizdku kapitan Rakowa, Figiel.


Samo spotkanie mogło podobać się sympatykom obu drużyn, mimo że nie widzieli goli. Jedni i drudzy stwarzali sobie sporo sytuacji podbramkowych, ale brakowało skuteczności. - Śmiem twierdzić, że przy większej odrobinie szczęścia wygralibyśmy ten mecz, bo pierwsze minuty to pokazały. W drugiej połowie też mieliśmy początek bardzo dobry. Wiadomo, że daliśmy się trochę wciągnąć w taką wymianę ciosów, ale myślę, że kibicom to spotkanie mogło się podobać. Chcieliśmy zagrać przede wszystkim dla nich i za trzy punkty. Nie udało się tego drugiego dokonać, ale jesteśmy w dobrej myśli. Uważam, że ten wynik jest sprawiedliwy, aczkolwiek tak jak wcześniej wspomniałem – przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać – kończy swoją wypowiedź Figiel.


Raków w następnej kolejce zagra na wyjeździe z innym beniaminkiem, Puszczą Niepołomice, która u siebie pokonała Chojniczankę Chojnice 2:0.