Jak dotąd w dorosłej drużynie Manchesteru City występował tylko jeden Polak. Legendarny Kazimierz Deyna. Póki co Zielińskiego łączy z nim jedynie ta sama pozycja, ale 23-latek z całą pewnością ma potencjał, żeby w niedalekiej przyszłości stać się zawodnikiem podobnego pokroju. Tylko czy transfer do klubu, który każdego lata sprowadza piłkarzy nie wymagających już obróbki, na pewno będzie dla niego krokiem naprzód? Taki Zinczeko np. spędził na Etihad zaledwie kilka dni, by potem zostać wypożyczonym do PSV Eindhoven.

Spekulacje na temat transferu Zielińskiego zapoczątkowały plotki o rzekomym odejściu Emanuele'a Giaccheriniego do Sparty Praga. Klub z Neapolu postanowił zastąpić Włocha właśnie 20-letnim Zinczenką i wystosował do Manchesteru zapytanie o wypożyczenie Ukraińca z opcją pierwokupu w wysokości 10 milionów euro. Anglicy wywęszyli jednak okazję do zrobienia jeszcze lepszego interesu i stwierdzili, że nie chcą za Zinczenkę pieniędzy, tylko... Piotra Zielińskiego. Była to propozycja jednak dość infantylna, bo klauzula odstępnego w kontrakcie Polaka wynosi 70 milionów euro.

Wątpliwe, żeby kluby doszły do porozumienia. Z drugiej strony "The Citizens" lekką ręką zainwestowali w tym okienku już ponad 240 milionów euro, więc czy kolejne 70 milionów zrobi im jakąkolwiek różnicę? Problem jednak w tym, że mimo wspomnianego potencjału, Zieliński nie jest jeszcze zawodnikiem wartym tak olbrzymich pieniędzy. Już samo prawdopodobieństwo tego, że przebiłby się do pierwszego składu City, wydaje się przecież naprawdę nikłe. W każdym razie - zainteresowanie ze strony Pepa Guardioli Polak powinien potraktować jako największy komplement.