Piłka nożna

FC Barcelona wydała komunikat w sprawie...

Neymar za 222 milionów euro plus 100 milionów bonusu plus 30 milionów za każdy sezon! - horrendum krzyczą nagłówki w mediach po ujawnieniu szczegółów transakcji między Barceloną a PSG. Tyle, że... niewiele się zmieniło od dziesiątków lat.

 

Di Stefano już witał się z Barcą, aby zawitać do Realu

 

Czyż prekursorem żądzy pieniądza w piłkarskim świecie nie był legendarny Argentyńczyk Alfredo Di Stefano, który miał przejść do Barcelony, a ostatecznie znalazł się w Realu Madryt - to było w latach pięćdziesiątych XX wieku.

 

Czyż przykładem żądzy pieniądza nie był kontrakt Brazylijczyka Pelego z Cosmosem Nowy Jork z 1975 roku, który po plajcie wynegocjował za 2,5 roku gry 7 milionów dolarów. Przez lata to była niedościgniona kwota zarobków. Pobito ją dopiero na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy do futbolu wkroczyli Silvio Berlusconi i Bernard Tapie. Warto przypomnieć, że w 1984 roku Diego Armando Maradona przeszedł z Barcelony do Napoli za 7 milionów dolarów odstępnego, co był wówczas absolutnym rekordem. Sam Argentyńczyk dostał 800 tysięcy dolarów za sezon. To były gigantyczne kwoty, ale...

 

Pieniądze za Vieriego „obrazą dla ubogich”...

 

Maradona był najlepszym piłkarz świata. Co powiedzieć o transferze napastnika Christiana Vieriego w 1999 roku – z Lazio do Interu - za 90 miliardów lirów, czyli około 45 milionów euro. To wówczas watykański dziennik "Osservatore Romano" napisał o transferze włoskiego napastnika, że to "obraza dla ubogich". Tyle, że sumy transferowe ciągle wędrowały w górę. Niedługo był transfer Luisa Figo z Barcelony do Realu, a później Zinedine'a Zidane'a z Juventusu do Realu. Wreszcie Cristiano Ronaldo i Garetha Bale'a do Realu. CR7 zbliżył się do 100 milionów euro odstępnego, Bale przekroczył tę magiczną granicę. Wkrótce rekordzistą był Paul Pogba, po przejściu z Juve do MU (rok temu za 105 milionów).

 

Neymar drogi, ale co powiedzieć za Mbappe?!?

 

Lato Anno Domini 2017 to jednak kompletne szaleństwo, które już na zawsze zostanie zapamiętane sumą zapłaconą za Neymara. Jednak długo na pierwszym planie były transakcje Milanu (Chińczycy zapłacili grubo ponad 200 milionów, a końca nie widać, bo ciągle szukają środkowego napastnika). A ścigał się z nimi Manchester City. Teraz wszystko znajdzie się w cieniu Neymara, ale... karuzela dopiero ruszy. Ciągle trwa przetarg o Kyliana Mbappe z Monaco. 18-latek jest fantastyczny, magiczny, zachwycający. Zaparło mi dech w piersiach, gdy oglądałem jego popisy w Lidze Mistrzów. Jednak 180 milionów euro za nastolatka? To już Neymar jest ukształtowanym piłkarzem – w sile wieku. Mbappe miał dopiero jeden sezon, w którym błysnął. Jak mało kto i kiedy, ale... Nigdy nie wiemy, jak będzie się rozwijał za dwa-trzy lata. Neymar to jednak wielce prawdopodobny następca na tronie największego piłkarza świata takich gwiazd, jak Cristiano Ronaldo i Leo Messi...

 

Lukaku i Morata, czyli po 80 "baniek" za napastnika

 

Romeo Lukaku to dobry napastnik, ale wart aż 85 milionów euro? A tyle Evertonowi zapłacił Manchester United! Wcześniej Belg nie przebił się w Chelsea. Co powiedzieć o Alvaro Moracie, który przeszedł za 80 milionów euro z Realu do Chelsea? Uwielbiam Hiszpana, ale to był w ostatnim sezonie zmiennik Karima Benzemy. Wcześniej pięknie zapisał się w historii Juve, miał wielki udział w finale Ligi Mistrzów 2016 roku, ale jego bilansie strzeleckie nie były zachwycające. Owszem Lukaku i Morata są potencjalnie najlepszymi napastnikami świata, ale gwarancji, że będą tak skuteczni jak Luis Suarez i Robert Lewandowski, nie ma żadnej...

 

Mourinho krytykuje Guardiolę, ale "przygadał kocioł garnkowi"

 

Brakuje wartościowego towaru na rynku piłkarskim, a już szczególnie brakuje jeśli chodzi o ofensywę. Stąd ceny szybujące w górę. Mógł kosztować Lukaku 85 milionów, mógł Morata 80, to może i Neymar 222 miliony! I nie ma to nic wspólnego z moralnością. Piłkarski biznes generuje gigantyczne przychody, które ciągle rosną. W grze są potężni szejkowie z krajów arabskich, rosnący w siłę inwestorzy z Azji, ciągle bogaty Roman Abramowicz z Rosji, ale i rekiny finansjery z USA. Niedawno Jose Mourinho przygadał Pepowi Guardioli, że płaci "horrendalne sumy za przeciętnych piłkarzy". Coś w tym jest, jeśli spojrzy się, że Guardiola w tym oknie transferowym sprowadził trzech bocznych obrońców za 140 milionów euro. Tyle, że... "przygadał kocioł garnkowi". Guardiola wydał w swojej trenerskiej karierze – wspólnie z władzami Barcelony, Bayernu i MC – 999 milionów euro. Okazuje się, że Mourinho – w Porto, Chelsea, Interze, Realu, Chelsea i MU – ponad miliard euro! I końca nie widać...