Lech wygrał w meczu przyjaźni. Zabójcza końcówka "Kolejorza"

Piłka nożna
Lech wygrał w meczu przyjaźni. Zabójcza końcówka "Kolejorza"
fot. Cyfra Sport

Lech Poznań wygrał 2:0 z Cracovią w ostatnim niedzielnym meczu 4. kolejki Lotto Ekstraklasy. "Kolejorz" o losach spotkania przesądził dopiero w samej końcówce.

Obie ekipy po trzech spotkaniach miały na swoim koncie po 5 punktów. W lepszych nastrojach do tego meczu podchodził „Kolejorz”, który przed tygodniem zwyciężył na własnym boisku z Piastem Gliwice 5:1. Cracovia uległa Koronie Kielce 2:4.

 

Lepiej spotkanie zaczął Lech, który w 13. minucie meczu miał dobrą okazję do zdobycia bramki po rzucie wolnym. Piłkę w pole karne zdecydował się wrzucić Mihai Radut, ale Rafał Janicki nie potrafił umieścić jej w siatce. Futbolówka po jego uderzeniu odbiła się jeszcze od jednego z defensorów gospodarczy i wyleciała na rzut rożny. Z dystansu zaskoczyć Grzegorza Sandomierskiego próbował Michał Gajos, ale czujny był golkiper gospodarzy.

 

Po upływie pół godziny gry w znakomitej okazji pod bramką Cracovii znalazł się Nicki Bille Nielsen, ale jego strzał z głowy po raz kolejny dobrze wybronił Sandomierski, który między słupkami zastępował kontuzjowanego Adama Wilka. Gospodarze próbowali otworzyć wynik spotkania po rzucie rożnym, ale w polu karnym piłkarzom „Pasów” brakowało zimnej krwi i wynik w pierwszej części meczu nie uległ już zmianie.

 

Z wielkim animuszem drugą połowę rozpoczął Lech, który był bardzo blisko zdobycia gola po płaskim dośrodkowaniu piłki w pole karne autorstwa Roberta Gumnego. Nielsen nie był w stanie jednak dojść do tego dośrodkowania.

 

Cracovia najlepszą okazję do zdobycia gola stworzyła sobie po godzinie gry. Przed szansą stanął Krzysztof Piątek, ale piłka po jego uderzeniu głową trafiła w słupek. Znakomicie w tej sytuacji zachował się Tomas Vestenicky, który umiejętnie zgrał futbolówkę w kierunku swojego kolegi z zespołu.

 

Po tej sytuacji rozochocił się Piątek, który strzałem z dystansu próbował zaskoczyć Jasmina Burica. Niestety dla Cracovii, jego uderzenie było bardzo niecelne. Swoją okazję miał również wprowadzony po przerwie na boisko Mateusz Szczepaniak, ale czujność zachowali defensorzy „Kolejorza”, którzy umiejętnie zablokowali jego strzał.

 

W 82. minucie spotkania w końcu przyszło to, na co czekali kibice oglądający to spotkanie. Po pięknej indywidualnej akcji w pole karne wbiegł Maciej Makuszewski, który chwilę później padł na murawę. Zanim sędzia zdecydował się na odgwizdanie przewinienia, do piłki podbiegł Kamil Jóźwiak i bez zastanowienia uderzył w prawym róg bramki strzeżonej przez Sandomierskiego. Tego nie dało się lepiej wykończyć, a "Kolejorz" wyszedł na prowadzenie.

 

Lech poszedł za ciosem i prowadzenie podwyższył raptem 120 sekund później. Znowu z dobrej strony pokazał się Makuszewski, który wyłożył piłkę do Christiana Gytkjaera. Duńczyk bez problemu płaskim strzałem przypieczętował zwycięstwo „Kolejorza”

 

Wynik już do końca meczu nie uległ zmianie i to Lech zwyciężył 2:0. Trzecia drużyna poprzedniego sezonu Ekstraklasy ma po pięciu meczach na swoim koncie 8 punktów. Cracovia jak do tej pory uzbierała 5 oczek.

 

Cracovia Kraków - Lech Poznań 0:2 (0:0)

 

Bramki: 0:1 Kamil Jóźwiak (82), 0:2 Christian Gytkjaer (84).

 

Żółta kartka - Cracovia Kraków: Szymon Drewniak, Krzysztof Piątek. Lech Poznań: Deniss Rakels, Mario Situm, Lasse Nielsen, Mihai Radut.

 

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 9 114.

 

KB, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze