Rok temu obie drużyny spotkały się na znacznie wyższym szczeblu pucharowej drabinki. W półfinałowym dwumeczu lepszy okazał się Lech, który najpierw wygrał u siebie 3:0, a następnie odniósł na wyjeździe skromne jednobramkowe zwycięstwo. W wielkim finale na PGE Narodowym podopiecznym Nenada Bjelicy powinęła się jednak noga i po dogrywce przegrali ze znacznie niżej notowaną Arką Gdynia. Była to już ich trzecia porażka z rzędu w finale pucharowych rozgrywek - poprzednie dwa trofea padły łupem Legii Warszawa.

Faworytem spotkania będzie z pewnością "Kolejorz", który zanotował znacznie lepszy start od Pogoni na ligowym podwórku. W pierwszym meczu sensacyjnie zremisował on co prawda z beniaminkiem LOTTO Ekstraklasy Sandecją Nowy Sącz (0:0), a w drugiej kolejce przegrał na wyjeździe z Wisłą Płock (0:1), jednak później zanotował dwa zwycięstwa z rzędu. W trzeciej serii gier dosłownie zdemolował Piasta Gliwice 5:1, a tydzień później odniósł pewne wyjazdowe zwycięstwo nad Cracovią 2:0.

- Mają nowych zawodników, nowe pomysły. Drużyna mocno się nie zmieniła i baza wyjściowa jest taka sama jak w poprzednim sezonie. Zobaczymy jak z nami zagrają. Tak naprawdę to nasza dyspozycja i zachowanie na boisku są najważniejsze. My jesteśmy faworytem, znamy swoją rolę i jedziemy do Szczecina po awans – ocenia Bjelica.

Znacznie gorzej sezon zaczęli "Portowcy", którzy tylko raz zainkasowali pełną pulę punktów (2:1 na wyjeździe z Piastem), a aż trzykrotnie musieli przełknąć gorycz porażki (z Wisłą Kraków 1:2, z Jagiellonią Białystok 0:1, a także z Zagłębiem Lubin 0:3). Wyniki te spowodowały, że podopieczni Macieja Skorży plasują się obecnie na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli.

 

Transmisja meczu Pogoń Szczecin - Lech Poznań od godziny 19.45 w Polsacie Sport. Komentują Tomasz Włodarczyk i Artur Bugaj.