Jóźwik, piąta zawodniczka ostatnich igrzysk, nie była w tym sezonie w najwyższej dyspozycji. Jej trener Andrzej Wołkowycki mówił jednak, że na treningach miała wyniki lepsze niż te przed olimpiadą w Rio de Janeiro. Mimo wszystko oboje ostrożnie wypowiadali się o szansach.

 

- Na szczęście udało się ten bieg pokonać tak, jak zaplanowałam. Celem nie było go wygrać, ale znaleźć się w czołowej trójce, która dawała pewny awans do półfinału. Chodziło też o to, by stracić jak najmniej sił. Na ostatnich metrach wiedziałam, że wejdę, bo czułam to w nogach – przyznała zawodniczka AZS AWF Warszawa.

 

Ona doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że półfinał będzie bardzo ciężki. Awansują tylko dwie lekkoatletki z każdego biegu oraz dwie z najlepszym czasem.

 

- Moja forma ostatnio była bardzo niestabilna. Niektóre treningi bardzo mnie utwierdzały w tym, że jestem w dobrej formie, a później znów były takie, które mnie wręcz dołowały. Przyznaję, że ten bieg trochę mnie kosztował. Może wyglądało luźno, ale tak do końca nie było – przyznała.

 

Z większym optymizmem wypowiadała się Cichocka. Ona już wystąpiła w Londynie w jednym finale – na 1500 m. Była siódma i czuła wielki niedosyt. Dlatego postanowiła jeszcze wystąpić na 800 m.

 

- Żaden bieg nie jest łatwy. Nawet widząc na liście startowej niezbyt mocne wyniki, to miejmy na uwadze, że każdy szykuje formę docelową na tę imprezę. Nigdy nie lekceważę rywalek. Rzeczywiście biegło mi się rewelacyjnie, super i luźno. Mam nadzieję, że w półfinale też tak będzie – powiedziała.

 

Lekkoatletka SKLA Sopot założyła spokojny i kontrolowany bieg. Najważniejsze było, by dostać się do kolejnej rundy.

 

- Na ostatnich stu metrach jakoś bez większego wysiłku przeszłam do przodu. Nie wiem, co się stało z dziewczynami, bo ja czułam się super - zaznaczyła.

 

W trakcie rywalizacji jednak się zastanawiała, jak to wszystko rozegrać. Miała wahania, czy iść szybciej do przodu, czy trochę się przyczaić za plecami rywalek.

 

- Może to wyprzedzanie na ostatniej setce da mi przewagę psychiczną – zastanawiała się mistrzyni Europy na 1500 m.

 

By jednak dostać się do finału, będzie musiała uzyskać czas bliski rekordowi życiowemu, który wynosi 1.58,97.

 

- Jestem na to gotowa, mimo że mam już trochę w nogach. Mam ochotę na bieganie. Jeszcze dwa lata temu po finale na 1500 m nie miałam ochoty na nic więcej. A w tym roku jest inaczej - powiedziała.

 

Półfinały zaplanowane są na piątek na godz. 20.35 czasu polskiego.