O wybrykach Mbappe poinformował francuski dziennik "L'Equipe". Niesforny 18-latek zaatakował na treningu Andreę Raggiego, a jego wślizg był na tyle ostry, że Włoch i inni koledzy z zespołu podbiegli do niego z pretensjami. Skończyło się na tym, że między Mbappe a Raggim wywiązała się szarpanina.

Był to jednak dopiero początek. Po chwili trener Leonardo Jardim nakazał młodemu napastnikowi opuścić boisko. Mbappe nie chciał spełnić jego prośby, panowie zaczęli się kłócić i skończyło się na tym, że... cały zespół przeniósł się na inne boisko, a 18-latek trenował sam. Francuz, który wcześniej w szatni poinformował kolegów, że chce odejść do PSG, jak widać nie bez powodu został pominięty w kadrze na mecz z FC Metz.

Sytuacja miała miejsce w zeszłym tygodniu, ale na jaw wyszła dopiero teraz. - Moją rolą jest też ochrona Kyliana. Nie chciałem, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział, ale to niestety prawda - on nie jest teraz gotowy do gry na sto procent - wyjaśnił Jardim. Zawodnik prawdopodobnie opuści także niedzielne spotkanie z Olympique Marsylia.

Smutna prawda jest taka, że swoim zachowaniem Mbappe zrobił spory krok w stronę transferu. Z niewolnika nie ma przecież pracownika. Czy to oznacza, że wchodzimy w nową erę, w której kontrakty (umowa 18-latka obowiązuje do czerwca 2019 roku) nie mają znaczenia, a zawodnicy mogą zmienić zespół kiedy tylko chcą? Wiele na to wskazuje...