Eurovolley 2017. Lebedew: Francja faworytem

Siatkówka
Eurovolley 2017. Lebedew: Francja faworytem
fot. PAP

Broniący tytułu francuscy siatkarze są faworytem rozpoczynających się w czwartek w Polsce mistrzostw Europy siatkarzy – uważa Mark Lebedew trener reprezentacji Australii i Jastrzębskiego Węgla.

- Francja zdobyła mistrzostwo Europy w 2015, wygrała w tym roku Ligę Światową. Francuzi mają wielki zespół, nawet z młodszymi graczami – wyjaśnił Australijczyk.

 

Jego zdaniem następne w "kolejce" do złota są być może zespoły Polski i Rosji. Podkreślił, że dla biało-czerwonych na pewno wielką korzyścią jest gra przed własną publicznością.

 

- Ale też pamiętajmy o presji wynikającej z gry w domu. Decydujące będzie to, w jaki sposób Polacy sobie z tą presją poradzą, szczególnie w pierwszych meczach – dodał.

 

Komplementował atmosferę stwarzaną przez w polskich halach.

 

- Atmosfera podczas meczów ligowych jest w Polsce jedną z najlepszych na świecie. Jeśli chodzi o spotkania reprezentacji jest najlepsza, z jaką się w życiu spotkałem. Można to chyba porównać tylko z tym, co się czuje w hali podczas meczów kadry Brazylii u siebie – stwierdził szkoleniowiec.

 

Powołanie na ME dostał niemiecki rozgrywający Jastrzębskiego Węgla Lukas Kampa.

 

- To dla mnie dobra informacja, kiedy zawodnik gra w największych imprezach o najwyższe stawki. Powołanie potwierdza, że motywacja siatkarza jest wysoka, dlatego jestem szczęśliwy. Lukas jest z nami już rok, dołączy do zespołu trzy tygodnie przed startem ligi, więc dla mnie jego absencja podczas części przygotowań nie stanowi problemu – zaznaczył.

 

Selekcjoner „Kangurów” ma zamiar obejrzeć wszystkie mecze turnieju rozgrywane w katowickim Spodku i najbliższe w Krakowie.

 

- Do Katowic mam pół godziny jazdy z domu, więc nie ma kłopotu z dojazdem – wyjaśnił Australijczyk mieszkający z polską żoną w Żorach.

 

Komentując zmiany w poszczególnych reprezentacjach zauważył, że doświadczenie zdobyte w wielkich imprezach jest istotne, ale nie decydujące. „Wystarczy wspomnieć wynik Słowenii na poprzednich mistrzostwach (srebrny medal). Bardziej liczy się aktualna forma” – zauważył.

 

W jego opinii ważniejsze od wyników poprzednich mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich są osiągnięcia poszczególnych drużyn w tegorocznej edycji Ligi Światowej. Lebedew uważa, że Słoweńcom będzie trudno powtórzyć sukces sprzed dwóch lat.

 

- Wszyscy rywale będą już na spotkania z nimi lepiej przygotowani. Poza tym stracili jednego z najważniejszych zawodników (Klemen Cebulj). We współczesnej siatkówce nie ma prawie zespołu mogącego zagrać na tym samym poziomie, jeśli brakuje w składzie zawodnika z wyjściowego składu – ocenił.

 

Przyznał, że ma mieszane uczucia w kwestii gry na stadionach (mecz otwarcia ME Polska – Serbia zostanie rozegrany na Stadionie Narodowym w Warszawie).

 

- To coś wspaniałego, że tak wielu ludzi może przyjść na mecz siatkówki. Ale to nie pokazuje, jak silna jest siatkówka. Moim zdaniem dla naszej dyscypliny byłoby lepiej, gdyby 10 tysięcy ludzi przyszło do Spodka na mecz Holandia – Turcja (te zespoły grają w Katowicach w grupie) – powiedział Lebedew, który przed objęciem śląskiej drużyny był szkoleniowcem Berlin Recycling Volleys. Z tym zespołem w ciągu pięciu lat trzykrotnie zdobył mistrzostwo Niemiec, dwa razy wicemistrzostwo, a wiosną 2015 zajął trzecie miejsce w Lidze Mistrzów po wygranej ze Skrą Bełchatów.

o.s, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze