„W pierwszej połowie nie zagraliśmy tak jak chcieliśmy. W końcówce pokazaliśmy, że potrafimy walczyć. Taki jest mistrzowski turniej. Spodziewaliśmy się ciężkiej walki i tak było. Słowenia to bardzo mocny zespół, kandydat do pierwszego miejsca w grupie. Mamy teraz dzień przerwy, żeby się przegrupować, wyciągnąć wnioski z porażki. Możemy przecież grać znacznie lepiej niż dzisiaj. Na pewno nie spuszczamy głów po inauguracyjnej porażce” – skomentował.

 

Gielo w 12 minut zdobył trzy punkty, miał trzy zbiórki, asystę i stratę. W czwartek uzyskał najwyższy wskaźnik „plus/minus” w ekipie. Gdy przebywał na parkiecie, drużyna wygrała ten fragment różnicą 12 punktów. Dla 24-letniego gracza był to udany debiut w Eurobaskecie.

 

„Zawsze może być lepiej. Mógł wpaść jeden rzut więcej, ale wydaje mi się, że nie było źle. Jakąkolwiek rolę będzie miał dla mnie trener Taylor, będę starał się to robić – czy jako "plaster" w obronie, czy gracz agresywny w ataku. Dam z siebie wszystko. W drużynie nie ma miejsca na indywidualne cele. Zawsze staram się grać dla zespołu” - przyznał skrzydłowy Joventutu Badalona.

 

Szczecinianin w pierwszej połowie przebywał na parkiecie tylko sześć sekund. Wszedł na boisko w końcówce trzeciej kwarty i do ostatniej syreny już go nie opuścił. Jaką rolę przydzielił mu szkoleniowiec?

 

„Miałem dać impuls z ławki. Był przestój w grze. Trener dał mi szansę. Starałem się grać agresywnie. Tutaj wpadła jakaś zbiórka, tam udało mi się trafił +trójkę+. Co mogłem, to zrobiłem, chociaż wiadomo, że zawsze może być lepiej. Na pewno nie był to mój bezbłędny mecz, ale wydaje mi się, że dałem trochę energii drużynie” - wyjaśnił.

 

Mierzący 205 cm skrzydłowy, który ma za sobą 46 występów w reprezentacji kraju, relatywizuje fakt, że miał najwyższy wskaźnik „plus/minus” w zespole.

 

„Wyszedłem w takim momencie, gdzie rzuciliśmy wszystko na jedną kartę i staraliśmy się grać agresywnie, więc nie można mówić tylko o mnie, ale o całej drużynie” – zauważył.

 

Przed kolejnymi meczami w turnieju pozostaje optymistą.

 

„Wiemy, na jakim poziomie jesteśmy w stanie grać. Nie zaprezentowaliśmy go dzisiaj, ale na pewno zagramy tak przez resztę turnieju” – zakończył.

 

Piątek jest dniem przerwy w turnieju grupy A. W sobotę Polacy zagrają w Helsinkach z Islandią. Początek meczu o godzinie 12.45.