- Zostaliśmy zobligowani do przekazania nieruchomości do 30 września. Nie wiem z czym to się wiąże i czy zawodnicy będą mieli możliwość trenowania. W najgorszych koszmarach nie śniło mi się, że będę ostatnim prezesem RKS Skra Warszawa - powiedział Kaliszewski na czwartkowej konferencji prasowej.

Wcześniej utworzony został inny klub działający na tym samy obiekcie OKS Skra Warszawa. To wybieg prawny z powodu zadłużenia RKS Skra.

- Zamierzamy dalej prowadzić działalność sportową jako OKS. Jeżeli będą dogodne warunki ze strony miasta na działalność klubu, to jest możliwe, że sport przetrwa na tym obiekcie - przyznał Kaliszewski.

Obiekt jest jednak w opłakanym stanie. Jedyne inwestycje przeprowadzone w ostatnich latach to wymiana parkietu w hali sportowej (300 tys. zł) oraz budowa bieżni tartanowej (150 tys. zł). Miasto za zaniedbania obiektów sportowych wini klub sportowy, z tego powodu zdecydowało się nie przedłużać umowy o użytkowaniu wieczystym.

- Wszyscy zarzucają nam, że taki stan rzeczy jest od wielu lat. Ale ten teren nie jest naszą własnością. Dlaczego wcześniej nikt nie reagował, kiedy ten obiekt niszczał. Nie jest realne, aby stowarzyszenie było w stanie utrzymać taki obiekt. Oczywiście biorę na siebie odpowiedzialność za ostatnie lata, ale teraz trwa likwidacja klubu. Spłacaliśmy zadłużenia, ale w momencie, kiedy obłapili nas komornicy wysłani przez urzędników miasta st. Warszawa, to straciliśmy płynność finansową - tłumaczył prezes klubu.

Miasto planuje gruntownie zmodernizować obiekt. Według szacunków koszt inwestycji może wynieść ponad 400 mln zł; miasto liczy na wsparcie Ministerstwa Sportu. Władze klubu krytycznie oceniają ten plan.

- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Warszawa zamierza wybudować samodzielnie stadion lekkoatletyczny na Skrze. Jednak, aby wybudować nowoczesny stadion sportowy należy zmodyfikować lub uchylić obecny plan. Przede wszystkim trzeba ustalić jakie są potrzeby społeczeństwa i klubu, a potem dostosować do nich ten plan - podkreślił Kaliszewski.

Wątpliwości budzi głównie budowa stadionu w kształcie podkowy z otwartą przestrzenią na południe - czyli od strony zawietrznej. Na terenie natomiast jest wiele dróg trawiastych, które uniemożliwiają budowę stadionu rozgrzewkowego. Plan nie uwzględnia natomiast budowy parkingów.

- Miasto traktowało nas jako klub komercyjny, ale my takim nie jesteśmy. To nie jest tylko nasz problem, ale całego sportu w Warszawie. W sumie trenuje u nas na stałe 243 zawodników oraz drużyna rugby Legii Warszawa. Nie jest więc prawdziwa opinia miasta, że u nas nie ma sportu. Przedstawiciele miasta cały czas rzucają nam kłody pod nogi - zakończył Kaliszewski.