Już po losowaniu grup eliminacji mistrzostw świata stało się jasne, że Hiszpania i Włochy stoczą batalię o pierwsze miejsce. Dlatego też wynik starcia w Turynie, do którego doszło 6 października 2016 roku, był bardzo ważny. Wtedy padł remis, więc można było założyć, że losy awansu rozstrzygną się w meczu rewanżowym na Santiago Bernabeu. I poniekąd tak się stało, bo do siódmej kolejki nikt już punktów nie stracił.

W lepszej sytuacji byli gospodarze, którzy nie dość, że mieli lepszy bilans bramkowy - a to on jest kluczowy w przypadku równej liczby punktów - to jeszcze mają przed sobą spotkanie z najsłabszym w grupie Liechtensteinem, z którym w tych eliminacjach wygrali aż 8:0. Od początku Włosi pokazali, że im zależy, walczyli ostro, czego efektem były szybkie żółte kartki dla Marco Verrattiego oraz Leonardo Bonucciego. Gole jednak strzelali tylko Hiszpanie, a konkretnie Isco, który najpierw świetnie przymierzył z rzutu wolnego, a następnie pięknie trafił z dystansu.

Włosi próbowali odpowiadać, ale na drugą połowę musieli wykombinować coś innego, bo dotychczasowy wysiłek nie przynosił efektów. Dobrych sytuacji mieli jednak nie za wiele - od czasu do czasu pojawił się Andrea Belotti, ale bramki w sobotę nie zdobył. Co innego Alvaro Morata, który w 72. minucie pojawił się na boisku, a 5 minut później trafił do siatki. W tej akcji świetnie zachował się... Sergio Ramos. Stoper Realu Madryt idealnie sprawdził się w roli skrzydłowego. Hiszpania ostatecznie wygrała 3:0 i tylko kataklizm może odebrać jej pierwsze miejsce w grupie G.

To nie był udany mecz dla Gianluigiego Buffona, który po raz 170. bronił reprezentacyjnych barw.

Hiszpania - Włochy 3:0 (2:0)

Bramki: Isco 14, 42, Morata 77.

Hiszpania: De Gea - Carvajal, Ramos, Pique, Alba - Busquets, Koke - Silva, Iniesta (72 Morata), Asensio (78 Saul) - Isco (89 Villa).

Włochy: Buffon - Darmian, Barzagli, Bonucci, Spinazzola - Candreva (70 Bernardeschi), De Rossi, Verratti, Insigne - Immobile (81 Gabbiadini), Belotti (70 Eder).

Żółte kartki: Verratti, Bonucci.