- Mam 34 lata, ale czuję, że szybko rozwijam się i jestem coraz lepszym pięściarzem. Dla mnie najważniejsze, że zmniejszam dystans do najlepszych pięściarzy globu. Jestem przekonany, że na dziś jestem liderem polskiej kategorii ciężkiej, choć oczywiście wolałbym, aby tak mówili o mnie eksperci. Pojedynek z Abellem jest jednym z tych, które mogą pomóc mi w karierze i jeśli chodzi o krajowe ringi, i przede wszystkim światowe - stwierdził Zimnoch.

 

Zgodnie ze swoim rytuałem Zimnoch, promowany przez Babilon Promotion i Sferis KnockOut Promotions, na miesiąc przed każdą walką wyłącza telewizor, internet i skupia się tylko na pracy.

 

- Mogę przeprosić siatkarzy, koszykarzy, piłkarzy i innych sportowców, ale nie wiem co się działo i dzieje w mistrzostwach Europy w tych sportach, w eliminacjach piłkarskich mistrzostwach świata, itd. W okresie przedstartowym całkowicie się wyłączam, skupiam tylko na przygotowaniach, a w wolnym czasie słucham muzyki, rozmawiam z żoną, przyjaciółmi, szlifuję język angielski - dodał.

 

W sobotę na stadionie piłkarskim w Radomiu Zimnoch, który ma na koncie 22 zwycięstwa, remis i porażkę, zmierzy się z Abellem legitymującym się rekordem 33-9. Jego trener Ron Lyke twierdzi, że Abell ma za sobą długi obóz, najlepszy w ostatnich latach, a informacje o sile ciosów jego podopiecznego nie są tylko plotką...

 

- Już wczoraj spotkałem Joeya i na pewno jest większy ode mnie. Ale to nie warunki fizyczne odgrywają główną rolę między linami. Wielu zawodników tak mówi, ale ja faktycznie nie mogę pozwolić mu boksować od pierwszej rundy, tylko sam mam realizować własny plan.

Zwycięstwo nad takim rywalem, zwłaszcza, że po raz pierwszy na dystansie 12 rund, jest mi potrzebne. W niedalekiej przyszłości chcę walczyć z jeszcze lepszymi, by wreszcie otrzymać szansę walki o pas mistrza świata. Widzę, że to co robię ma sens, że ostatni rok był bardzo dobry i że podążam we właściwym kierunku - ocenił Zimnoch, którego szkoleniowcem jest Richard Williams.

 

W Radomiu dojdzie do czterech pojedynków w wadze ciężkiej, m.in. Ukrainiec Serhij Werwejko spotka się z Nagym Aguilerą, a były mistrz Europy Albert Sosnowski z Łukaszem Różańskim.