Piłka nożna

Probierz o krok od pokonania byłego klubu....

O tym, jak często marnowane są środki finansowe w klubach Ekstraklasy zaświadcza raport „Ekstraklasa piłkarskiego biznesu 2017”. Na podstawie tego dokumentu śmiało można powiedzieć, że Cezary Kulesza z Jagiellonii Białystok to „Mistrz Piłkarskiego Biznesu w Polsce”. Jaga w poprzednim sezonie do ostatniej sekundy biła się z Legią o mistrzostwo Polski. Koszt punktu Jagi to 121 tysięcy złotych, a w Legii 661 tysięcy! Warto dodać, że odpowiednie zestawienie nie dotyczy całego budżetu klubowego. Obejmuje „koszty wynagrodzeń zawodników na każdy zdobyty punkt”. Zestawienie wyraźnie pokazuje, jak wielkie koszty kadry ma Legia Warszawa i Lechia Gdańsk. Legia przynajmniej zdobyła mistrzostwo Polski. Lechia była czwarta w tabeli, co jest klęską wobec aspiracji inwestorów, którzy nabyli klub kilka lat temu. Koszt punktu Lechii w sezonie 2016/17 sięgnął aż 399 tysięcy złotych. Nic dziwnego, że szef Lechii, Adam Mandziara już oficjalnie przyznaje się, że zadłużenie w stosunku do właściciela sięga 30 milionów złotych... Tylko beniaminek Arka Gdynia miał niższy koszt zdobytego punktu od Jagi – 118 tysięcy złotych.

 



Pensje trzyma w ryzach – wyjątkiem Sheridan

Kulesza politykę kadrową trzyma w ryzach, a za tym idzie trzymanie w ryzach pensji. Górna granica płac to 30 tysięcy złotych miesięcznie, a więc 7-8 tysięcy euro. Absolutny wyjątek to Cillian Sheridan, który – wedle dobrze zorientowanych – zarabia 17 tysięcy euro. Wielu piłkarzy w kadrze godzi się jednak na pensję poniżej 20 tysięcy złotych, a więc 5 tysięcy euro. Kulesza przy tym ma niezwykłą łatwość wyszukiwania wartościowych piłkarzy, którzy przychodzą bez sum odstępnego lub kosztują grosze. Ofensywny kwartet w poprzednim sezonie - Konstantin Vassiljev, Fedor Cernych, Przemysław Frankowski i Sheridan - strzelił aż 41 bramek!

 

Vassiljev – podstawowy reprezentant Estonii – przyszedł bez sumy odstępnego. Cernych – najlepszy piłkarz Litwy w 2016 roku - kosztował 125 tysięcy euro. Frankowski został odpuszczony przez Lechię za symboliczną kwotę – mówi się o 300 tysiącach złotych (75 tysięcy euro). Jedynym wyjątkiem jest Sheridan, który przyszedł zimą z Omonii Nikozja - Irlandczyk kosztował 300 tysięcy euro, ale to tylko pokazywało determinację Kuleszy w walce o tytuł. Nota bene 28-letni napastnik na pewno nie jest przepłacony. Śmiało można zaliczyć Cillina do najlepszych atakujących Ekstraklasy. I jego wartość – od transferu z Cypru - wyraźnie wzrosła. Latem bez żalu pożegnano Vassilieva, który miał niebotyczne żądania finansowe, a to przecież już piłkarz 33-letni. Mówi się, że kwestia pensji trenera też była ważna sprawa w negocjacjach na linii Kulesza-Michał Probierz. Szkoleniowiec na Podlasiu musiał się zadowalać pensją w wysokości 30 tysięcy złotych, zdecydowanie niższą niż w wielu czołowych klubach Ekstraklasy. Nic dziwnego, że wobec dwóch miejsc „na pudle” w trzech sezonach przestał się zadowalać...

Na sprzedaż od dwóch lat są tylko jednostki

Zaskakujące, że Kulesza – na fali sportowego sukcesu – nie dokonał wyprzedaży. To pokazuje, że nie musi i zamierza realizować strategię rzucania wyzwania najsilniejszym klubom budżetowo (przychody Legii w sezonie 2016/17 – 281 mln złotych, Lecha – 71,5, Lechii – 46,3, Cracovii – 42,5, Zagłębia – 40, a Jagi – 34,5 mln).

 

 

Latem 2015 wymiana kadry posunęła się za daleko. Duma Podlasia zainkasowała co prawda 2,7 miliona euro (za Patryka Tuszyńskiego, Michała Pazdana, Macieja Gajosa i Nikę Dżalamidze), jednak w kolejnym sezonie nie była w stanie walczyć o czołowe lokaty. Latem 2016 Kulesza sprzedał już tylko Bartłomieja Drągowskiego – za to aż za 2,5 miliona euro. Stabilizacja dała piorunujący efekt. Sezon 2016/2017 wypromował do reprezentacji Polski Jacka Góralskiego, co pozwoliło transferować defensywnego pomocnika za 1,5 miliona euro.

Rentowność klubu niesamowita – za ostatni sezon sięgnęła 51 procent!

W trzech ostatnich sezonach Ekstraklasy Jaga była 3., 11. i 2. w tabeli ligowej. Jednak w przypadku rentowności netto – co ujmuje raport „Ekstraklasa Piłkarskiego Biznesu 2017” - za każdym razem znajdowała się na pierwszym miejscu! To fenomen! Rentowność w 2014 – plus 44 procent, w 2015 – plus 27 procent. Teraz podana jest już nie w cyklu rocznym, a sezonu i w Białymstoku skoczyła do plus 51 procent! To wynik kosmiczny. Dość powiedzieć, że Lech Poznań – zarządzany bardzo racjonalnie – miał następujące wyniki rentowności: minus 8 procent, plus 4 procent, plus 17 procent. Rentowność Legii: 2014 – minus 6 procent, 2015 – plus 1 procent, sezon 2016/17 – plus 32 procent (dzięki wpływom z Ligi Mistrzów). Dla porównania jeszcze Lechia Gdańsk – kolejno: minus 12 procent, minus 19 procent i minus 45 procent (wręcz katastrofalnie – na tle Jagi – prezentują się finanse Lechii, której strata netto według raportu „EY” sięga 19,5 miliona złotych!).

 

 

 

Fachowcy z „YE” tak podsumowują dokonania Kuleszy i jego ekipy: „Liczby potwierdzają, że konsekwentna polityka finansowa Jagi przynosi efekty – w postaci stabilnej sytuacji, która pozwala zachować bieżącą płynność i myśleć o dalszym rozwoju sportowym”. Powtórzę na koniec hasło z tytułu: Kulesza to „Mistrz Piłkarskiego Biznesu w Polsce”! Jego wiedza o futbolu, charakter, a także odpowiedzialność powodują, że Jagiellonia zanotowała aż 11,28 miliona złotych zysku netto.