Canelo - Gołowkin: Wielki boks z podbitym okiem

Sporty walki
Canelo - Gołowkin: Wielki boks z podbitym okiem
fot. Polsat Sport

224 silne ciosy (power punches), z których przynajmniej połowa zakończyłaby walkę brutalnym nokautem… gdyby zamiast Gennadija Gołowkina (37-0-1, 33 KO) i Canelo Alvareza (49-1-2, 34 KO) w ringu „T-Mobile Arena” stał ktokolwiek inny. Ponad 22 tysiące wspaniałych kibiców, emocje od pierwszej do ostatniej sekundy dwunastej rundy. To dlaczego, zamiast rozmawiać, pisać i cieszyć się z nowego pięściarskiego klasyku, rozmawiamy i piszemy o jakieś pani z długopisem w ręku? Bo musimy.

Spędziłem w Las Vegas pięć dni i zarówno HBO, jak główny promotor gali, Golden Boy Promotions zrobili wszystko, żeby nikt nie miał wątpliwości, że walka jest specjalna. Od perfekcyjnego przygotowania całego Miasta Grzechu (billboardy, plakaty, dziesiątki akcji promocyjnych na ulicach), do zadbania o to, by każdy z głównych bohaterów był do dyspozycji dziennikarzy. Wszystko było, jak się teraz mówi po obu stronach Oceanu – TOP. Gdyby mierzyć liczbę kibiców noszących koszulki Canelo, albo GGG których widziałem w Las Vegas, to nawet 30,000 miejsc byłoby zbyt mało. Na kilka godzin przed walką, zacząłem nawet liczyć tych, którzy zaczepiali mnie szukając biletów (za jakąkolwiek cenę), ale przestałem przy dziesięciu. „To prawie niemożliwe, by ta walka sprostała oczekiwaniom” – mówił mój kolega z Fightnews. „Są nierealne”


Sprostała? Moim zdaniem tak. Canelo był doskonale przygotowany kondycyjnie, a duet ojciec i syn Reynoso postawili wszystko na jedną kartę. „Wytrzymasz, ominiesz ciosy GGG nawet kiedy będzie przyciskał Ciebie do lin. On będzie tracił siły, wystrzela się, a Ty będziesz kontratakował. Wierzymy w Ciebie” – nie byłem przy ostatnich instrukcjach Chepo Reynoso, ale patrząc na to, co działo się w ringu, nie mogły brzmieć inaczej. Przez 36 minut, Gołowkin wyprowadził 198 ciosów więcej (ponad 16 na rundę) niż meksykański rywal. Canelo ciągle był przed nim, GGG ciągle atakował. Kiedy po ostatnim gongu obaj podnieśli ręce w górę, na mojej karcie punktowej było 7-5 dla GGG. „Rewelacja! Giennadij da mu szybko rewanż, bo z nikim innym więcej nie zarobi, a my wszyscy znowu będziemy wierzyć, że boks jest wielki”. I wtedy usłyszałem, jak Michael Buffer wyczytuje kartę punktową Adalaide Byrd: 118-110 Canelo Alvarez. W oczach pani Byrd, Giennadij Gołowkin wygrał w sobotni wieczór w Las Vegas 2, (słownie: dwie) rundy.


Najwiekszą zasługą Adalaide Byrd jest fakt, że była żoną znakomitego sędziego pięściarskiego. No i mieszka w Newadzie, a miejscowa Komisja Sportowa lubi nagradzać swoich. Czy na to zasługują, czy nie. Pomyślcie – mega walka, cztery tytuły, wielka presja – a Komisja zamiast posadzić przy ringu tych najlepszych, wybrać z całych Stanów sięga po kogoś... bo blisko mieszka. Byrd znana jest z tego, że często sprawia wrażenie nieobecnej, co jak się ma sędziować... jest problemem. Bob Arum z Top Rank walczył jak lew (bezskutecznie) by odsunąć Byrd od walki z udziałem Wasyla Lomaczenki z jednego, brutalnego powodu – bo pani Adalaida nie umie sędziować. Jak ktoś jej „pasuje”, to przyznaje mu rundy seryjnie. Wystarczy popatrzeć na kilka jej ostatnich werdyktów.


Nie wiem dlaczego ani Tom Loeffler, promotor Gołowkina ani biorący udział w selekcji sędziów trener GGG Abel Sanchez nie odrzucili jej kandydatury natychmiast kiedy usłyszeli jej nazwisko. To był błąd, obaj o tym dziś wiedzą. „GGG zachował tytuły, będziemy mieli rewanż. Tym się pocieszam” – mówił po walce Leoffler. Chłopak z Karagandy był mniej politycznie poprawny: „To straszne, że takie sędziowanie jest możliwe. Nie po to wychodzę na ring”.


Eric Gomez, prezydent Golden Boy Promotions prosił nas na prowadzonej na ringu, zaraz po walce konferencji prasowej, byśmy nie pisali o tym werdykcie. Byśmy pisali o tym ile dali z siebie Canelo i GGG „bo oni przecież byli bohaterami wieczoru”. Nie pisać? A gdyby karta punktowa Adalaide Byrd zadecydowała o tym, że Gołowkin straci wszystkie tytuły? Będziemy pisać bo pani Byrd zrobiła wszystko by znokautować boks.

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze