Adam Łuczka: Obecnie znajdujemy się na ESL Mistrzostwach Polski, ale kilka miesięcy temu miała miejsce koronna impreza spod bandery ESL, czyli Intel Extreme Masters. Czy można w jakikolwiek sposób porównać te wydarzenia do siebie?
 
Adrian Kostrzębski: Jedynym wspólnym mianownikiem jest to, że są one największymi wydarzeniami w swojej kategorii. Tak jak IEM jest największą imprezą esportową na świecie, tak mistrzostwa Polski są najbardziej prestiżowym turniejem na krajowym podwórku. To w tej lidze grają najlepsze rodzime zespoły, to w tej lidze jest najwyższa pula nagród, to w tej lidze można wywalczyć awans do międzynarodowych turniejów czy miesięczne pensje wypłacane zawodnikom Counter-Strike'a.
 
Kiedy rozmawialiśmy kilka miesięcy temu mówiłeś, że katowicki Spodek jest miejscem magicznym. Wydaje się jednak, że Atlas Arenie również nie można niczego zarzucić. Czy jest to miejsce kompletne, jeśli chodzi o organizację wydarzenia esportowego?
 
Atlas Arena jest zupełnie innym obiektem niż katowicki Spodek. Z pewnością jest ona bardzo dobrze przystosowana pod względem technicznym do organizowania tego typu imprez. Posiada jednak inne rozmieszczenie trybun niż druga z wymienionych budowli, co bezpośrednio wpływa również na atmosferę. Są one bardziej rozłożone, podczas gdy w Katowicach bardziej pionowe. Tutaj siędzący przed monitorami zawodnicy mają wrażenie, że znajduje się przed nimi "morze ludzi", natomiast w Spodku można raczej mówić o efekcie "ściany".
 
Jak zapatrujesz się na to, że ESL Mistrzostwa Polski współdzielą Atlas Arenę z Międzynarodowym Festiwalem Komiksu i Gier. Na początku odbywała się wyłącznie druga z tych imprez, jednak w końcu dołączyła do niej świeża rzecz, którą jest esport.
 
Myślę, że jest to naturalna kolej rzeczy. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier, jak sama nazwa wskazuje, potrzebuje gier, potrzebuje esportu. My ten esport tutaj wprowadziliśmy i chyba jest tu dobra decyzja dla obu stron.
 
Mistrzostwa Polski skupiają najlepsze rodzime drużyny. Do niedawna drugą siłą wśród Polaków grających w Counter-Strike'a: Global Offensive, po Virtus.pro, było Team Kinguin. Teraz te siły się równoważą i mamy do czynienia z większym balansem. Czy Twoim zdaniem wpływa to na podniesienie rangi meczów i czyni je jeszcze bardziej ciekawymi?
 
To, że mamy coraz więcej zespołów rywalizujących na podobnym poziomie bez wątpienia cieszy. Na pewno wpłynie to pozytywnie na rozwój polskiej sceny esportowej. Myślę, że w ciągu roku lub dwóch ukształtuje się drużyna, która będzie w stanie na równi rywalizować z Virtusami, dzięki czemu będziemy mieli kolejną ekipę na międzynarodowej arenie.
 
Cała rozmowa z Adrianem Kostrzębskim w załączonym materiale wideo.