Pindera: Żona, matka, mistrzyni

Tenis
Pindera: Żona, matka, mistrzyni
fot. PAP

Daniela Monteiro Dodean wytrzymała presję i w decydującym meczu pokonała znacznie wyżej klasyfikowaną Han Ying, co dało Rumunkom złoty medal Drużynowych Mistrzostw Europy, które zakończyły się w Luksemburgu.

28-letnia Rumunka w rankingu ITTF (Światowej Federacji Tenisa Stołowego) jest na 47. miejscu. 34-letnia Han Ying, urodzona w Chinach reprezentantka Niemiec, klasyfikowana jest w pierwszej dziesiątce, na miejscu dziewiątym, a w rankingu europejskim trzecim.

 

Pierwszy pojedynek finałowego meczu Han Ying przegrała. Pokonała ją Elizabeta Samara, najlepsza z Rumunek. Pojedynek był długi i zacięty, ale w piątym, decydującym secie Samara miała mocniejsze nerwy.

 

Kiedy do pingpongowego stołu wychodziły Daniela Monteiro Dodean i Han Yining w meczu był remis, 2:2. Ich pojedynek miał zadecydować, która z drużyn stanie na najwyższym stopniu podium. Dla Niemek byłby to już szósty tytuł, mistrzostwa Starego Kontynentu wygrywają bowiem regularnie. Nic dziwnego, mają w składzie dwie naturalizowane Chinki, a to gwarancja sukcesu. Rumunki swoich Chinek nie mają, ale od lat biją się z najlepszymi jak równy z równym. Samara jest przecież mistrzynią Europy, w parze z Dodean zdobywają medale w deblu. Brakuje im tylko złota w drużynie.

 

Ostatni raz Rumunki wygrały mistrzostwa Europy w Aarhus (Dania), w 2005 roku.

 

- Dwanaście lat czekam na złoto i nie mogę się już doczekać - mówił przed finałowym meczem w Luksemburgu ich trener, Viorel Filimon.

 

On chyba najbardziej przeżywał ostatni pojedynek tego finału.Daniela Monteiro Dodean nigdy wcześniej nie wygrała z Han Yining, prawdopodobieństwo, że pokona ją w ostatnim pojedynku finałowego meczu ME było niewielkie.

 

Ale Daniela Monteiro Dodean ma swój dobry czas. Jest szczęśliwą żoną  reprezentanta Portugalii Joao Monteiro, urodziła córkę Larę i gra coraz lepiej. Rok temu wraz z mężem zdobyli złoty medal mistrzostw Europy w mikście. To pierwszy taki przypadek w historii tenisa stołowego.

 

Kiedy ona grała z Han Ying najważniejszy mecz swojego życia, jej mąż przygotowywał się do finałowego meczu z Niemcami. Portugalia nie była w nim faworytem, ale nikt w portugalskiej ekipie nie zamierzał składać broni.

 

Tak samo jak Daniela. W dwóch pierwszych setach (11:4, 11:8) niemiecka obrończyni nie wiedziała co się dzieje. Szczególnie w pierwszej partii. W trzeciej się pozbierała i rozstrzygnęła ją na swoją korzyść. Czwarty, jak się okazało ostatni set, był bardzo zacięty. Han Yining prowadziła 10:8 i wydawało się, że obejrzymy jeszcze jedną odsłonę tego pojedynku., ale Rumunka pokazała klasę, zdobyła cztery punkty z rzędu, wygrała tę partię 12:10, pojedynek 3:1, co oznaczało, że wicemistrzynie sprzed dwóch lat są mistrzyniami. Rewanż był udany, Niemki zostały pokonane. Filimon ma to na co czekał 12 lat, drużynowe złoto. A Daniela Monteiro Dodean pokazała raz jeszcze, że można z powodzeniem łączyć obowiązki żony, matki i reprezentantki najlepszej narodowej drużyny w Europie.

 

Szkoda tylko, że tym razem nie powiodło się mężowi. Portugalia przegrała z Niemcami 0:3.

 

O naszych drużynach tym razem krótko, bo nie był to udany występ. Polki zajęły siódme miejsce, a męski zespół zakończył mistrzostwa na miejscu 12. Nie ma się więc czym chwalić.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze