Sporty walki

Wilder - Ortiz oficjalnie w listopadzie!

Deontay Wilder: - Jestem najlepszy. Najtwardszy w mojej kategorii wagowej. Jestem w niej numerem jeden. Nie interesuje mnie, co robią inni, muszą ze mną wygrać. Kiedy go (Ortiza) znokautuję, oczekuję od was szacunku. Jestem jedynym amerykańskim mistrzem świata wagi ciężkiej. Nikt nie jest mocniejszy duchowo, fizycznie i mentalnie. Wszyscy się mnie boją. Jestem kimś, kto potrafi naprawdę nokautować. Łatwo kładę dorosłych facetów. Czwartego listopada Ortiz padnie. Już wiecie, kto będzie po nim. Chcę zunifikować wszystkie pasy. (...) Jesteśmy w Nowym Jorku, wiecie, co się dzieje w Nowym Jorku z King Kongiem. Plan jest taki sam, jak zawsze – wykorzystanie moich umiejętności. Ustawię go, poczekam na mój moment. Ortiz ma umiejętności, podoba mi się jego agresywny styl. To jeden z powodów, dla których go wybrałem. Chcę go pokonać, udownić, że jestem numerem jeden. Nie ma mowy, żeby walka potrwała pełen dystans. Myślę, że trzy rundy, ale jak przyjdzie 4 listopada, to może być i jedna.

 

Luis Ortiz: - Nie mogę się doczekać. Chciałbym, żeby był już 4 listopada, żebym zrobił to, co do mnie należy. Wilder dużo gada. Denerwuje się, zapomina, którego będzie walka. Myślę, że zdecydował się na mnie, bo nie miał innego wyboru, nikogo innego. Spodziewam się, że w naszej walce będzie uciekał. Musi uważać co będzie mówił przed walką, bo później będzie zmykał. Powinien podpisać swój wyrok śmierci. Jestem zupełnie inny niż wszyscy z którymi się bił. Biję mocniej. Nauczę go nie zadzierać z Kubańczykami. Niektórzy sceptycy mówią o moim wieku... ale popatrzcie na Mayweathera. Ciągle mam swoją szybkość.

 

Stephen Espinoza, wiceprezydent Showtime Sports: - Dwóch niepokonanych pięściarzy wagi ciężkiej: 65-0, 60 nokautów. To najlepsza walka, jaką można zrobić w wadze ciężkiej – nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jedymym sposobem, żeby mieć jednego mistrza świata, jest organizowanie walk najlepszych z najlepszymi. Nie możemy się doczekać bo coś takiego stanie się 4 listopada.