Piłka nożna

"Teo" wyeliminowany przez kontuzję uda. Czy...

Piłka nożna

Sprawdził się najczarniejszy scenariusz!...

Rybus opuścił mecz rosyjskiej Premier League, w którym jego Lokomotiw Moskwa wygrał skromnie na wyjeździe z FK Rostów 1:0. Jego absencja była spowodowana tym, że w pucharowym spotkaniu z Krylią Sowietow (przegranym po dogrywce 2:3) naderwał mięsień dwugłowy uda i konieczna okazała się rehabilitacja.

Rybus pojawił się na placu gry w 56. minucie, gdy Lokomotiw przegrywał 0:1 i musiał gonić wynik. Zajął wówczas miejsce Borisa Rotenberga, który występuje na prawej obronie rosyjskiej drużyny. Nie była to więc natualna pozycja dla Polaka, biegającego na codzień po lewej stronie boiska. Kontuzji doznał on w ciągu pierwszych 15 minut dodatkowego czasu gry, jednak z powodu przeprowadzenia przez trenera Jurija Siomina trzech zmian, musiał dograć spotkanie do końca.

- Poczułem ukłucie, wiedziałem, że coś jest nie tak. Nie mieliśmy więcej zmian, walczyliśmy o awans, ostatecznie się nie udało, a ja przypłaciłem jeszcze to spotkanie urazem. Badania wykazały naderwanie mięśnia dwugłowego. Dostałem zastrzyki ze swojej krwi, teraz mam zabiegi, nie trenuję. Musimy poczekać, co dalej. Walczę z czasem. Mam nadzieję, że zdążę na zgrupowanie kadry. Chciałbym pomóc chłopakom w wywalczeniu awansu – powiedział Rybus.

Naderwanie ma rozmiar pięć na trzy milimetry, wobec czego nie jest pewne, czy reprezentant Polski wykuruje się na najbliższe zgrupowanie Polski. W miniony weekend przez kadrę przelała się fala kontuzji. Największe nieszczęście spotkało Arkadiusza Milika, który ledwo co wyleczył się po zerwaniu więzadeł w lewym kolanie, a już doznał identycznego urazu w prawej kończynie. Na kłopoty narzekają również Kamil Grosicki oraz Łukasz Teodorczyk. Ten ostatni, podobnie jak Rybus, ma problemy z mięśniem dwugłowym.