Piłka nożna na niższych szczeblach rozgrywkowych bywa momentami znakomitą odskocznią od poważnego futbolu, gdzie prym co sezon wiodą te same drużyny. Kibice często z przymrużeniem oka patrzą również na rozgrywki w nieco bardziej egzotycznych ligach i nie chodzi już nawet o Chiny, które w kilka miesięcy stały się skupiskiem gwiazd. Mowa o jeszcze innych kierunkach: w tym przykładu chodzi o... Zimbabwe.

12 czerwca na boisku blisko Wyższej Uczelni Chizungu spotkały się zespoły Epworth City oraz Zaoga Epworth: faworytem byli ci pierwsi. I skończyło się zgodnie z planem: Epworth wygrało 3:0. Na trybunach zasiadło kilku kibiców - wśród nich był Maxwell Munemo - sympatyk zwycięzców. Pewne zwycięstwo go jednak nie usatysfakcjonowało...

Munemo chciał zobaczyć więcej bramek, więc po zakończonym meczu podszedł do trenera Epworth i powiedział mu, by nauczył swoich piłkarzy gry piłką. Chciał, by wymieniali oni więcej podań. Clever Muzadzi szybko odpowiedział mu, że nie powinien uczyć go swojego zawodu. Atmosfera była napięta.

Kiedy mecz się zakończył Munemo po raz kolejny złożył wizytę szkoleniowcowi i przyznał, że napastnik jego drużyny - Lloyd Nota - zaatakował go. Muzadzi kazał mu wyjść, co wyjątkowo go rozzłościło. Kibic uderzył go w krtań, co skończyło się śmiercią trenera jego ulubionej drużyny...

Sędzia Lucy Mungwari skazała go tylko na trzy lata. - Nie mam wątpliwości, że zrobił to pod wpływem alkoholu. Okazał skruchę - przyznała.