Teraz Bermane jest ponownie pierwszy na liście by zastąpić złapanego przez VADA na przyjmowaniu niedozwolonych środków „King Konga”. Adam Kownacki propozycji walki z Wilderem nie dostał. Szkoda.

Zacznijmy od najważniejszego. Wbrew krążącym – także w środowisku dziennikarskim – plotkom o odwołaniu gali czwartego  listopada w Barclays Center, gala na pewno się odbędzie. Promotor gali, Lou DiBella, opiekujący się karierą Wildera, wolno dochodzi do siebie po trzecim w ciągu szesnastu miesięcy odwołaniu gali  swojego pięściarza, ale nie ma wątpliwości: będzie boks na Brooklynie i na antenie Showtime. Z kim w roli głównej? To już pytanie trudniejsze.

 

Bermane Stiverne, który do końca lipca był według WBC obowiązkowym rywalem Wildera, przestał nim być za pieniądze. I to niemałe. Z kilku źródeł słyszałem o sumie 600 tysięcy dolarów, którą zapłacono ekipie Stiverne’a by odstąpił od prawa walki o tytuł.  Powtórnej walki Wilder-Stiverne nie chciał nikt – od Stephena Espinozy, szefa Showtime Sports, przez szefów Barclays Center i wreszcie samego Wildera. Stiverne ma pewnie jeszcze sportowe marzenia, ale jak powiedzieć nie, kiedy wpływa 600 tysięcy dolarów... za nic?

 

Według przepisów WBC, obecna sytuacja automatycznie czyni Stiverne’a PONOWNIE pięściarzem, z który Wilder musi walczyć. Ponownie nikt tego nie chce, a ja próbuję sobie wyobrazić, ile dwójka Prince/Dubin krzyknęła za wyjście na ring Bermane, skoro za to, że nie wyszedł, wzięli fortunę.  Przekonamy się wkrótce - czy za nie za dużo. Przy okazji zdradzę, że cała sprawa ma też trochę aspekt... polski. Walka Big Baby Millera z Mariuszem Wachem była planowana (i była w końcowej fazie negocjacji) na galę Showtime właśnie czwartego listopada. Ekipa Polaka w ostatniej chwili wzięłą ofertę Eddie Hearna i HBO, przenosząc się na inną stację i termin o tydzień późniejszy. Nie mam wątpliwości, że gdyby Jarrell Miller był na  karcie Wilder-Ortiz, właśnie on byłby ogłoszony zastępczym rywalem dla Wildera.  

 

Zapytałem Adama Kownackiego, czy padła w jego stronę propozycja walki z mistrzem świata WBC. Miałoby to sens – wzrost popularności Adama po pokonaniu Artura Szpilki, walka na lubianym przez Polonię Brooklynie... ale odpowiedź ”Babyface” była szybka: „Nie dostałem”. Szkoda.