Makuszewski: Najlepiej, gdyby zgrupowanie kadry było co dwa tygodnie

Piłka nożna
Makuszewski: Najlepiej, gdyby zgrupowanie kadry było co dwa tygodnie
fot. CyfraSport

Pomocnik Lecha Poznań Maciej Makuszewski nie krył zadowolenia po zwycięstwie w niedzielnym szlagierze ekstraklasy nad Legią Warszawa (3:0). "Każdy był odpowiedzialny, pewny siebie – tak właśnie Lech musi grać" - przyznał 28-piłkarz.

Podopieczni trenera Nenada Bjelicy po kilku słabszych występach rozegrali jedno z najlepszych spotkań w sezonie. Przed 37-tysięczna publicznością rozbili mistrza Polski. Makuszewski, strzelec jednej z bramek, komplementował całą drużynę.

"Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Zagraliśmy bardzo agresywnie, strzeliliśmy dwie bramki. Po przerwie zmieniliśmy taktykę, wiedzieliśmy, że Legia nas zaatakuje, bo nie będzie miała zbyt wiele do stracenia. My nastawiliśmy się na kontry i po jednej z nich strzeliliśmy na 3:0. Mocno pracowaliśmy w obronie, każdy był odpowiedzialny, pewny siebie – tak Lech musi grać. Zawsze jak się wygra wysoko, padają pytania, czy to my byliśmy mocni, czy rywal taki słaby. Myślę, że my jednak zagraliśmy dobre spotkanie, nie pozwoliliśmy Legii praktycznie na nic. Z takim nastawieniem musimy wychodzić na każdy pojedynek, wtedy wszyscy rywale będą mieć z nami problem" - ocenił lechita.

Jego bramka na 3:0 praktycznie rozstrzygnęła losy meczu. Poprzedniego gola Makuszewski zdobył także przed wyjazdem na zgrupowanie reprezentacji.

"To zupełny przypadek, bo idąc dalej, najlepiej jakby zgrupowanie kadry było co dwa tygodnie. A tak poważnie cieszę się z bramki, miałem okazję i ją wykorzystałem. Patrzyłem na Łukasza Brozia, on wychodził ze spalonego, a ja poszedłem na pełnym ryzyku. I idealnie się minęliśmy. Po meczu koledzy żartowali i pytali się, dlaczego nie strzelałem lewą nogą. Ona nie jest zła, ale prawą mam trochę lepszą" - opowiadał.

Było to pierwsze zwycięstwo "Kolejorza" nad Legią od dwóch lat. W ubiegłym sezonie poznaniacy mieli słaby bilans z drużynami z czołówki ekstraklasy, tracili punkty nie tylko z Legią, ale także z Jagiellonią Białystok i Lechią Gdańsk.

"Wtedy mówiono, że nie radzimy sobie z czołowymi drużynami, w tym roku chcemy pokazać, że jest inaczej. Pierwszy kroczek wykonaliśmy" - podkreślił Makuszewski.

W niedzielę otrzymał czwartą żółtą kartkę i nie będzie mógł zagrać za dwa tygodnie przeciwko Jagiellonii, w barwach której debiutował w ekstraklasie.

"Bardzo żałuję, że akurat w tym meczu nie wystąpię. Rodzina już zapowiedziała, ze przyjedzie na mecz. Szkoda, że tak się stało" - przyznał.

Pomocnik Lecha po raz drugi znalazł uznanie w oczach selekcjonera Adama Nawałki. Zadebiutował w Kopenhadze przeciwko Danii w eliminacjach mistrzostw świata, potem wyszedł od pierwszej minuty w meczu z Kazachstanem. Po cichu liczy na kolejny występ.

"Wiemy, jaką mamy sytuacje w grupie, ale też nie chcę składać żadnych deklaracji meczowych. Po prostu wyjedziemy na boisko i będziemy grać na maksa. To jest mecz reprezentacji i każdy daje z siebie 200 procent, nikt nie kalkuluje. Z Armenią czeka nas trudny mecz, bo to mocny zespół szczególnie u siebie" - podsumował.

W Erywaniu biało-czerwoni, którzy prowadzą w grupie z trzema punktami przewagi nad Danią i Czarnogórą, zagrają w czwartek, a w niedzielę - na zakończenie kwalifikacji - podejmą w Warszawie ekipę z Bałkanów.

psl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze