Po nieudanych mistrzostwach świata w Bergen (11. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego) Kwiatkowski wspominał, że czekają go jeszcze trzy zawody we Włoszech - Tre Valli Veresine, Mediolan-Turyn i Giro di Lombardia, ale nie wiązał z nimi większych oczekiwań. - Pojadę chyba na oparach - mówił w Norwegii.

Także Majka nie może się doczekać zakończenia sezonu.

"W sobotę pościgamy się po ciężkich górach. W Tre Valli Varesine czułem się całkiem nieźle, zobaczymy jak ta forma przełoży się na Wyścig Spadających Liści. Świetnie ostatnio spisuje się Paweł Poljański, dlatego myślę, że będę stanowił pomoc właśnie dla niego. Szczerze mówiąc, czuję się już zmęczony tym sezonem, zwłaszcza psychicznie" - napisał na Facebooku.

Oprócz Kwiatkowskiego (Sky), Majki i Poljańskiego (obaj Bora-Hansgrohe), na starcie stanie Tomasz Marczyński (Lotto Soudal).

Kwiatkowski nie odnosił w Lombardii sukcesów. Ścigał się pięciokrotnie i tylko dwa razy go ukończył, ale na odległych pozycjach. Lepiej radził sobie w nim Majka, który w 2013 roku zajął trzecie miejsce, najwyższe w historii startów Polaków.

Giro di Lombardia jest jednym z pięciu kolarskich "monumentów", najbardziej prestiżowych wyścigów klasycznych. Tegoroczna 111. edycja odbędzie się na pagórkowatej trasie z Bergamo do Como (247 km), czyli w kierunku odwrotnym niż w ubiegłym roku. Szczyt ostatniego podjazdu - San Fermo della Battaglia - znajduje się niecałe 6 km przed metą.