W minionej dekadzie Brazylijczyk Kaka był jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Wystarczy powiedzieć, że to ostatni piłkarz, który wygrał Złotą Piłkę przed erą Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. Nic więc dziwnego, że w 2009 roku po gwiazdę AC Milan zwrócił się budujący dopiero swoją potęgę Manchester City, który chwilę wcześniej został przejęty przez szejków z Arabii Saudyjskiej.

 

AC Milan stanowczo jednak sugerował, że Kaka nie jest na sprzedaż, natomiast Silvio Berlusconi, który był wówczas u władzy w klubie z San Siro żądał astronomicznych jak na tamte czasy pieniędzy. Po pewnym czasie i wielu negocjacjach wydawało się, że do transferu jednak dojdzie.

 

- Kontrakt był już praktycznie przygotowany na stole. Jedyne czego brakowało to mojego podpisu pod kontraktem. Kluby dogadały się co do cyferek. Gdybym się zgodził, zarabiałbym o wiele więcej niż w Milanie. Zacząłem jednak zastanawiać się jak będzie wyglądać moje życie w Anglii, jak bardzo zmieni się mój styl życia, jaka to będzie trudność dla mojej rodziny. Wszystkie te myśli zaczęły wirować w mojej głowie – przyznaje Kaka.

 

Jak wiadomo do transferu nie doszło, a niedługo później reprezentant Canarinhos wylądował w Realu Madryt. Kaka zdradził, że pieniądze nie były dla niego najważniejsze. Po prostu projekt pod nazwą Manchester City nie przekonał go.

 

- Nie wiedziałem, że ten klub jest mną zainteresowany dopóki nie wpłynęło oficjalne zapytanie do Mediolanu, z którym skontaktowali się bezpośrednio. Doszedłem do wniosku, że to nie jest dobry moment na transfer, a głównym powodem była niepewność związana z budowaniem drużyny w Manchesterze. Nie byłem pewny jak będzie wyglądał zespół i nie byłem przekonany czy będzie funkcjonował. Musiałbym opuścić jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Europie na rzecz drużyny, która dopiero jest na początku swojego projektu. Bezpieczniejszą opcją było dla mnie pozostanie w Milanie – mówi Kaka.