W najbliższym spotkaniu poznaniacy będą musieli sobie radzić bez kontuzjowanych Mario Situma, Wołodymyra Kostewycza i pauzujących za kartki Macieja Makuszewskiego oraz Emira Dilavera. Z kolei szkoleniowiec "Kolejorza" Bjelica po raz drugi obejrzy spotkanie z trybun. To kara za zachowanie Chorwata podczas spotkania we Wrocławiu ze Śląskiem. Lechici też nie będą mogli liczyć na wsparcie swoich najwierniejszych fanów. Ci bowiem za używanie pirotechniki podczas meczów w Poznaniu mają zakaz wyjazdowy do końca roku.

Jevtic nie ukrywa, że jego zespół czeka trudne spotkanie, ale ostatnie efektowne zwycięstwo nad Legią (3:0) dodało piłkarzom pewności siebie.

- W Białymstoku ciężko nam się zawsze grało, ale przed nami jest nowy mecz. Nie analizowaliśmy jeszcze rywala, trudno mi coś o nich powiedzieć, poza tym, że w tym sezonie grają bez największej swojej gwiazdy Konstantina Vassiljeva. Nasze ostatnie spotkanie z Legią pokazało, że jak wejdziemy na swój poziom, to nie musimy się nikogo obawiać. Musimy zagrać tak jak z Legią i będziemy spokojni o wynik - powiedział Szwajcar.

Jak dodał, brak pierwszego trenera na ławce nie stanowi większego problemu.

- Podczas meczu nie zwraca się na to uwagi, a jedyną różnicą jest to, że nie może wejść do szatni w przerwie. Przed spotkaniem każdy z nas wie, co ma robić. Nie szukamy trenera po trybunach, przyznam, że jak graliśmy z Legią nawet nie wiedziałem, gdzie siedzi - wyjaśnił.

Lechita wraca do formy po kontuzji stawu skokowego, jakiej nabawił się w lipcu podczas meczu Ligi Europejskiej z FK Haugesund. Jevtic jest w Lechu jednym z kluczowych graczy w środku pola, a za mecz z Legią zebrał pochlebne recenzje.

- Czuję się coraz lepiej, dzięki tej przerwie na reprezentację mogłem więcej potrenować. Z Legią zagrałem dobre spotkanie, lepsze niż na początku sezonu, bo wtedy przytrafiało mi się za dużo strat - przyznał.

Pod nieobecność Situma 24-letni piłkarz może zostać wystawiony na lewą pomoc, na której już występował wiele razy.

- Lepiej czuję się w środku pomocy, ale mogę też grać na lewej stronie, na prawej, na ósemce. Cieszę się, że mogę występować na kilku pozycjach, dzięki temu jestem bardziej uniwersalny - tłumaczył.

Mający serbskie korzenie Jevtic całe swoje życie spędził w Szwajcarii, gdzie występował w reprezentacjach młodzieżowych tego kraju. Ale w ubiegłym roku podczas meczu Polski z Serbią szkoleniowiec rywala biało-czerwonych Radovan Curcic przyznał, że obserwują Jevticia.

- Z tego co wiem, mógłbym grać i dla Serbii, i dla Szwajcarii. Serbię zawsze mam w moim sercu, a w Szwajcarii grałem całe życie, wiele jej zawdzięczam, wiele od niej dostałem. W przeciwnym razie nie byłoby mnie tu, w Poznaniu - mówił.

Serbowie awansowali na przyszłoroczny mundial, a Szwajcarzy we wtorek grają o pierwsze miejsce w grupie z Portugalią. Jevtic zapewnia, że w tej chwili w ogóle nie myśli o grze na mistrzostwach świata.

- Nie skupiam się na tym, w tej chwili to nie ten czas, by nad tym się zastanawiać. Oczywiście mam swoje marzenia, ale jak przyjdzie jakieś powołanie, to może wtedy porozmawiamy - podsumował pomocnik Lecha.