"Według prognoz pogody, we wtorek o 20.45 na Santiago Bernabeu nadciągnie HurriKane" - napisała gazeta "Marca", wykorzystując grę słów w języku angielskim: "hurricane" znaczy "huragan".

24-letni Kane strzelił dwie bramki Borussii Dortmund (3:1) i trzy APOEL-owi Nikozja (3:0). O osiem lat starszy Ronaldo uzyskał po dwie z każdym z tych rywali, a Real wygrał z nimi identycznymi wynikami. W tabeli "Królewscy" i Tottenham są ex aeuquo na pierwszym miejscu z takim samym bilansem bramek.

Ronaldo i Kane są ostatnio tak samo skuteczni - w oficjalnych meczach w 2017 roku obaj zdobyli po 43 bramki dla klubów i reprezentacji. Znacznie bardziej doświadczony Portugalczyk przez całą karierę strzelił w Champions League 109 goli i jest liderem klasyfikacji wszech czasów. Anglik ma łącznie... siedem. Ale dotychczas miał okazję tylko raz wystąpić w fazie grupowej - w sezonie 2016/17 zagrał w trzech spotkaniach.

Argentyński szkoleniowiec Tottenhamu Mauricio Pochettino ma nadzieję, że Kane nie odejdzie z klubu.

"Oby miał taką karierę jak Francesco Totti w Romie, który w tym klubie rozpoczął i zakończył. Harry bardzo przeżywał ostatni mecz Tottiego w rzymskim klubie. Najważniejsze, żeby był zadowolony w Tottenhamie. Nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, więc trzeba korzystać z tego, co jest teraz" - powiedział trener "Kogutów".

Uznania dla Kane'a nie kryje także odpowiednik Argentyńczyka w Realu Zinedine Zidane.

"Wszystko idzie po jego myśli. To piłkarz kompletny, wykonujący ogromną pracę na boisku. Jest szybki, świetnie znajduje puste przestrzenie. Ale trzeba pamiętać, że Tottenham to nie tylko Kane" - powiedział francuski szkoleniowiec, który wtorkowe spotkanie w Madrycie określił mianem "pierwszego finału".

Wprawdzie Anglik nie wpisał się na listę strzelców w miniony weekend, kiedy londyńczycy pokonali AFC Bournemouth 1:0, ale we wcześniejszych trzech meczach o stawkę trafił do siatki siedem razy. "Marca" wyliczyła, że w ostatnich 11 wyjazdowych spotkaniach Kane pokonał bramkarzy rywali aż 22 razy.

Z kolei Ronaldo zdobył bramkę w sobotnim spotkaniu z Getafe (2:1), ale był to jego pierwszy ligowy gol w tym sezonie.

"Bardzo się cieszymy, że w końcu się przełamał. Chcemy, żeby czuł się komfortowo, wtedy na pewno będzie strzelał dalej" - przekonywał Zidane.

W tle pojedynku czołowych snajperów jest też rywalizacja bardzo dobrze spisujących się w tym roku pomocników - Isco po stronie gospodarzy i Christiana Eriksena w ekipie "Kogutów". O sile tego drugiego przekonała się we wrześniu reprezentacja Polski, która przegrała w eliminacjach mistrzostw świata z Danią 0:4. Eriksen zdobył wtedy bramkę i miał dwie asysty.

Z kolei Isco uznawany jest za najważniejszego piłkarza Realu w tym sezonie. On sam podchodzi do tego statusu z dystansem.

"Jestem trochę +obok+ tych wszystkich pochwał, bo wiem, jak to działa. Raz jesteś bogiem, a raz wykonasz pięć niecelnych podań z rzędu i nie chcą cię już w klubie. Zawsze trzeba o tym pamiętać" - podkreślił Hiszpan.

W zespole gospodarzy gra dwóch byłych zawodników Tottenhamu - Chorwat Luka Modric i Walijczyk Gareth Bale. Tego drugiego zabraknie jednak we wtorek z powodu kontuzji.

W drugim meczu grupy H zagrają zespoły mające na razie zerowy dorobek punktowy - APOEL Nikozja i Borussia Dortmund. Oba spotkania rozpoczną się o 20.45.