Słowacy to najsilniej reprezentowana nacja w polskiej piłce. Można sobie wyobrazić, że nasi południowi sąsiedzi mogliby wystawić w naszej lidze dwa zespoły, które składałby się wyłącznie ze Słowaków, także oni siedzieliby na ławkach rezerwowych.

 

Działacze i trenerzy lubią Słowaków, bo wywodzą się z tej samej strefy kulturowej, natychmiast uczą się języka, dobrze się aklimatyzują, nie tęskną za domem (mają blisko) i co najważniejsze są tani! Dostają u nas przynajmniej dwa razy tyle ile u siebie, grają w świetnie opakowanej lidze, na nowoczesnych stadionach i w niektórych przypadkach robią nawet za lokalne gwiazdy.

 

Sęk w tym, że nie grają u nas asy na miarę Marka Hamsika, ale poza nielicznymi wyjątkami (Ondrej Duda, Dusan Kuciak, Jan Mucha) gracze przeciętni, którzy nie gwarantują niezblamowania się na arenie międzynarodowej. Czyli poziomu nie podnoszą, ale blokują miejsce polskim zawodnikom.

 

Szef PZPN przyznaje, że dostrzega problem, ale dodaje, że nie ma szansy nic z tym zrobić, bo kluby są spółkami prawa handlowego i mogą zatrudniać z Unii Europejskiej kogo chcą.

 

Mody na kierunek słowacki w tym momencie nie da się też wybronić merytorycznie. Słowacja nie zdołała awansować na mundial. Żaden słowacki klub nie awansował do fazy grupowej europejskich pucharów, ani Ligi Mistrzów, ani Ligi Europy. W rankingu FIFA nasi południowi sąsiedzi zajmują 24. miejsce (Polska jest numerem 6), a w klasyfikacji UEFA liga słowacka to pozycja nr 32 (nasza Ekstraklasa - 20).

 

W tym sezonie zatrudniono w polskich szesnastu klubach ekstraklasy rekordową liczbę obcokrajowców - 163 z 43 krajów. Dla porównania w poprzednim sezonie było ich 130. Dwa lata temu 109. Jeśli tendencja się utrzyma za kilka lata przebiją liczbę - 200. Najwięcej ma ich w szerokim składzie Lech Poznań - 15, Cracovia - 14, Wisła Kraków - 13, Lechia Gdańsk, Jagiellonia Białystok i Termalica Bruk-Bet Nieciecza po 12, Legia Warszawa - 11.

 

Ewidentnie obcokrajowcy nie podnoszą poziomu na tyle, aby popchnąć nas nawet na średni europejski pułap. I coraz więcej piłkarskich autorytetów (z prezesem PZPN włącznie) zauważa, że coś trzeba z tym zrobić.

 

Skoro formalnie nie da się tego zalewu przeciętniaków z innych państw ograniczyć, to może należałoby rozbudować PRO Junior System. Skorzystać z pełnej kasy PZPN i solidnie płacić klubom, które stawiają na Polaków?