Piłka nożna

Świetny mecz w Madrycie! Real zremisował z...

Po przegranym w fatalnym stylu meczu z "Kolejorzem" na "Wojskowych" czekała w Warszawie grupa około 50 pseudokibiców, którzy nakazali piłkarzom wyjście z autokaru, po czym, zdaniem zawodników, naruszyli ich nietykalność cielesną. W wywiadzie dla węgierskiej telewizji M4 o całym zdarzeniu opowiedział Nagy.

- Uważam, że wolno mi o tym mówić otwarcie. Możemy się tego wstydzić lub nie, ale niestety taka sytuacja miała miejsce. Kibice byli niezadowoleni nie tylko z powodu wyniku, ale również z poziomu naszej gry, co było zresztą całkowicie zrozumiałe. Natomiast tego, co wydarzyło się później nie spodziewał się żaden z nas. W obecnych czasach takie sytuacje nie zdarzają się już w wielu miejscach i mam nadzieję, że nie będę już nigdy uczestniczył w żadnej z nich. Muszę przyznać, że trochę się bałem - wyznał Węgier.

Następnie piłkarz przyznał, że w następnym sezonie chciałby już grać w innym miejscu, mimo że polska liga jest w jego mniemaniu silniejsza od rodzimej. Wspomniał też o porównywaniu jego osoby do Nemanji Nikolicia, który przy Łazienkowskiej 3 zrobił prawdziwą furorę.

- Moim zdaniem polska Ekstraklasa jest silniejsza od węgierskeij OTP Bank Ligi, jednak nie ze względu na indywidualne umiejętności piłkarzy, a raczej na tempo gry. Koledzy z szatni często żartują i pytają mnie też jaka jest różnica między mną a "Niko". Gra w Legii jest wielką sprawą, ale jeśli o mnie chodzi, to po tej rundzie chciałbym znaleźć nowy klub, by jeszcze wyżej podnieść sobie poprzeczkę - dodał.

Węgier powiedział również, że w momencie podpisywania kontraktu, klub także nastawiał się na zarobienie na 22-latku.

- Nie ukrywam, że po tym sezonie chciałbym przejść do jeszcze lepszej drużyny. Taki był również cel Legii, gdyż w momencie podpisywania umowy powiedzieli mi, że chcą zarobić na mnie jak najwięcej. Oczywiście staram się grać tak, aby wszyscy byli zadowoleni - powiedział.

Na koniec odniósł się również do swojej sytuacji w reprezentacji Węgier.

- Oczywiście gra w kadrze jest dla mnie bardzo ważna. Po porażce z Andorą (0:1) selekcjoner Bernd Storck nie rozmawiał ze mną, chociaż nie powołał mnie już na kolejne spotkania. Nie wiedziałem więc, w których aspektach oczekuje on ode mnie poprawy - zakończył Nagy.

Bernd Storck został w wtorek zwolniony z funkcji selekcjonera Węgier.