Nets ulegli Indiana Pacers 131:140, a Lin, który był objawieniem ligi w 2012 r. - wówczas wybuchła tzw. Linomania, urazu doznał w czwartej kwarcie środowego meczu. Parkiet opuścił ze łzami w oczach. W 25 minut zdobył 18 pkt i miał cztery asysty.

 

Koszykarz po odejściu z New Jork Knicks pięć lat temu nie mógł przez kilka sezonów odnaleźć wysokiej formy. Grał w międzyczasie w Houston Rockets, Los Angeles Lakers, Charlotte Hornets. Podpisanie umowy z Nets w 2016 r. pozwoliło mu powrócić do dobrej formy. W minionym sezonie zdobywał średnio 14,5 pkt i miał 5,1 asyst, ale rozegrał tylko 36 spotkań, bo trapiła go permanentna kontuzja jednego z mięśni nogi.

 

O 29-letnim obecnie zawodniku zaczęło być głośno w lutym 2012 roku. W siedmiu zwycięskich meczach nowojorczyków Lin, który dostał szansę gry z powodu kontuzji kolegów, zdobył średnio 26 punktów (m.in. 38 przeciwko Los Angeles Lakers) i miał 9,1 asyst. Zrobił tak wielkie wrażenie, że już po terminie został nominowany do udziału w spotkaniu młodych gwiazd NBA podczas dorocznego All Star Weekend. Tak wybuchła "Linomania". Media pisały o "Linsanity" (zbitka słów: Lin i insanity, co znaczy: szaleństwo lub obłęd).

 

Po sezonie absolwent Harvardu podpisał lukratywną trzyletnią umowę z Houston Rockets na kwotę 25 mln dolarów, ale "Rakiety" po dwóch latach oddały go Lakers.