Trener Gino Lettieri już na samym początku pracy w Koronie Kielce był przedstawiany jako "człowiek, który nie pozwala chodzić w kapciach". Mówiło się też o tym, że niepochlebnie wypowiedział się o Polakach.

- Żyję w Niemczech, ale jestem Włochem. Mój drugi trener i trener bramkarzy mówią po niemiecku, ale są Polakami. Nie w moim stylu jest, aby obrażać Polaków. Krzyczę na swoich piłkarzy, ale ich nie obrażam - powiedział trener Korony.

Najszerszym echem odbiła się sytuacja z Miguelem Palanką. Lettieri poprosił swoich piłkarzy, by nie schodzili na posiłki w hotelu w klapkach. Połowa posłuchała szkoleniowca i następnym razem do stołu zasiadła w normalnym obuwiu. Druga część zespołu puściła słowa trenera mimo uszu i ponownie pojawiła się w klapkach. Kolejne interwencje i argumentacja przyniosła pożądane efekty... z małym wyjątkiem. Trenerowi postawił się właśnie Hiszpan.

- Schodzenie na posiłki wymaga założenia normalnego obuwia, a nie klapek. Nie jest to estetyczne. W hotelu są inni ludzie i jest to niedopuszczalne, dlatego wymagam od piłkarzy dyscypliny. Powiedziałem to jasno, a na następny posiłek połowa znowu zeszła w klapkach. Wezwałem kapitana. Przeprosił mnie i powiedział, że to się więcej nie powtórzy. A jednak się powtórzyło. Postawiłem warunek: Nie zjecie kolacji, jeśli nie przebierzecie obuwia. Trzech to zrozumiało, jeden pozostał przy swoim. Nie mogłem tego zaakceptować. To respekt nie tylko w stosunku do trenerów, ale także do zespołu. Nie może być tak, że część nie stosuje się do reguł. To brak szacunku do większości drużyny. Musiałem wymóc dyscyplinę - powiedział Włoch.

To zajście bardzo wiele zmieniło. Kielczanie inaczej patrzą na swojego trenera.

- Zostało zwołane posiedzenie z udziałem prezydenta klubu, moim i rady drużyny. Bardzo jasno sformułowano kilka rzeczy. Spotkaniu towarzyszyło wiele emocji. To wynikało m.in z odejścia poprzedniego trenera, który był bohaterem poprzedniego sezonu, a także tego, że Palanca znalazł się na liście transferowej. Emocje się gotowały, ale nie było to związane tylko z moją osobą - diagnozował Lettieri.

 

Rozmowa Romana Kołtonia z Gino Lettierim w załączonym materiale wideo.