Pindera o Gołota - Tyson: Dlaczego Polak nie chciał dalej walczyć?

Sporty walki
Pindera o Gołota - Tyson: Dlaczego Polak nie chciał dalej walczyć?
fot. PAP

Dziś kolejna rocznica pojedynku Andrzeja Gołoty z Mikiem Tysonem. Dlaczego Polak nie chciał dalej walczyć?

W świecie wielkiej polityki ściśle tajne informacje ujawniane są po latach. W świecie wielkiego boksu bywają sytuacje co do których zawsze będą wątpliwości i nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę. I wcale nie dlatego, że panuje zmowa milczenia, że kryje się za tym jakaś wielka tajemnica. Główni aktorzy bowiem często sami nie pamiętają dlaczego tak się stało, co spowodowało taką, a nie inną ich reakcję. Bywa więc że konfabulują, są też i tacy, którzy opowiadają niestworzone historie, nie mające wiele wspólnego z tym co się naprawdę działo.

Nie wiem jaka jest prawdziwa wersja Gołoty na temat jego walki z Tysonem, wiem natomiast, że gdy pytałem go o Riddicka Bowe’a i rewanżowy pojedynek, który komentowałem, sam szukał odpowiedzi na pytanie dlaczego zrobił to, co zrobił. I odniosłem wrażenie, że nie znalazł.


Być może tak naprawdę nie wie też dlaczego po drugiej rundzie zrezygnował z walki z Tysonem. Ja siedząc przy ringu i komentując nie wiedziałem. Gdyby szukał pretekstu, by zrezygnować, miał go przecież już w pierwszym starciu. Niewielu podniosłyby się po bombie, którą poczęstował go Tyson. Mógł dać się wyliczyć i nikt nie miałby do niego pretensji. A on podniósł się błyskawicznie. Co więcej w drugiej rundzie bił się twardo. Dlaczego więc stało się to co się stało?


Nigdy nie zapomnę reakcji publiczności, która rzucała w Gołotę tym co miała w rękach. I jego samego, gdy w szatni odpowiadał na pytania reportera. Nie szukał na siłę usprawiedliwienia, przepraszał tych wszystkich, których zawiódł.


Później była konferencja prasowa bez obu pięściarzy i ładne zachowanie trenera Tysona, który szukał usprawiedliwienia dla Gołoty.


A na koniec, gdy hala w Auburn Hills pod Detroit była już pusta jeszcze jeden obrazek, którego nigdy nie zapomnę. Gołota z Ziggim Rozalskim, wraz z żonami, szybko wychodzili, a za nimi szedł samotny Tyson ze zwieszoną głową. Wyglądało jakby to on był przegrany. Szkoda, że nikt tego nie nagrał.


A przecież w tym momencie jeszcze nie wiedział, że w jego moczu wykryją marihuanę i pojedynek zostanie uznany za nieodbyty. Takie sytuacje możliwe są tylko w boksie. Tłumy kibiców, wielkie emocje i jeszcze większe pieniądze, a później informacja, że walki nie było. Ale miliony zostały, nikt ich nikomu nie zabrał.

Janusz Pindera, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie