Sporty walki

KSW 40: Skróty wszystkich walk (WIDEO)

Słynący z efektownego stylu walki Jewtuszko stoczy swój pierwszy pojedynek od marca 2016 roku. Mieliśmy zobaczyć go na KSW 37: Circus of Pain, ale atak wyrostka robaczkowego zmusił szczecińskiego Berserkera do wycofania się z tego boju. Ostatnio, kiedy widzieliśmy go w klatce, pokonał byłego mistrza wagi średniej Krzysztofa Kułaka przez nokaut na gali KSW 34: New Order. Wcześniej w dwunastu zwycięskich walkach „Irokeza” żaden z jego rywali nie dotrwał do końcowej syreny.

 

Przeciwnikiem byłego mistrza wagi lekkiej był były pretendent do tytułu wagi półśredniej Dawid Zawada, który ostatni raz na gali KSW walczył w grudniu 2016 roku, kiedy pokonał przed czasem Roberta Radomskiego.

 

Obaj zapowiadali fajerwerki i tak było! W pierwszej rundzie zdecydowanie lepszy był Zawada, który już na początku lewym sierpowym powalił na deski przeciwnika. W parterze zadał kilka ciosów, ale nie były one na tyle mocne, by sędzia przerwał walkę. Zawada robił jednak swoje, mnóstwo było kolan i spychania do siatki. Jewtuszko sprawiał wrażenie nieobecnego, ale pod koniec rundy udało mu się obalić przeciwnika. To był jednak tylko krótki moment, bo pierwsza runda to dominacja Zawady.

 

Druga runda była znacznie spokojniejsza. Niespodziewanie to Zawada zdecydował się na obalenie i to mu się udało, choć walka szybko wróciła do stójki. W tej płaszczyźnie prowadził właśnie Zawada, to właściwie tylko on zadawał ciosy. Jewtuszko miał problemy z efektywną obroną i po raz kolejny dał się powalić na deski po krótkim prawym rywala.

 

Zawada wiedział, że prowadzi na punkty, więc się nieco wycofał w ostatniej odsłonie tego pojedynku. Jewtuszko starał się sprowokować rywala do podjęcia otwartej wojny, lecz to mu się nie udało. Dopiero pod koniec rundy "Irokez" zanotował lepsze chwile, lecz do tego momentu to cały czas ciosy Zawady częściej dochodziły do celu.