To miał być mecz pełen emocji. Tak przecież pamiętamy większość pojedynków, w których Virtus.pro mierzy swoje siły z SK Gaming. Niestety dla Polaków, spółka Filipa ‘NEO’ Kubskiego okazała się w starciu z Latynosami całkowicie bezradna. Biało-czerwoni nie mogli dojść do głosu zarówno na pierwszej mapie, wygrywając na Train wyłącznie pięć rund, jak i drugiej – na Cache zdobywając tylko siedem punktów. Tym samym podopiecznych Jakuba ‘kubena’ Gurczyńskiego czeka teraz mecz o pozostanie w turnieju. Ten rozegrają już jutro o 10:00 z Gambit Esports.

 

SK Gaming 2:0 Virtus.pro
Train 16:5; Cache 16:7

 

Kilka godzin później Virtus.pro na serwery weszło ponownie. Czekał ich przecież finał polskich kwalifikacji do World Electronic Sports Games. Przeciwnik – AGO Gaming. Stawka – wyłącznie symboliczna. Zarówno „Aniołki”, jak i spółka Jarosława ‘pashyBicepsa’ Jarząbkowskiego uzyskały już bowiem awans na europejskie finały w Barcelonie. Bitwa toczyła się więc o miano lepszego, być może nawet najlepszego nad Wisłą. Co ciekawe, zawodnicy Virtus.pro – drugi raz z rzędu – od AGO Gaming okazali się gorsi. Na Train byli równie bezskuteczni co przed kilkoma godzinami. I choć na Inferno próbowali – często udanie – nawiązywać kontakt z rywalami, przegrana w dogrywce przypieczętowała ich klęskę.

 

AGO Gaming 2:0 Virtus.pro
Train 16:8; Inferno 19:16

 

To już drugie zwycięstwo AGO Gaming z Virtus.pro. Wcześniej ekipa Dominika ‘GruBego’ Świderskiego górowała nad dużo bardziej doświadczonymi kolegami w ramach ESEA Premier. Dyskusje o tym, do kogo powinien należeć tytuł najlepszej aktualnie drużyny w Polsce, nabierają więc innego wymiaru.