Piłka nożna

Puchar Niemiec: Rzuty karne zdecydowały o...

Niemieckie media cytują pomeczowe wypowiedzi Hasenhüttla, który miał wiele żalu do sędziego Felixa Zwayera. "Niestety, nie dostosował się poziomu gry" - stwierdził opiekun RB Lipsk, które ostatecznie odpadło z Pucharu Niemiec po rzutach karnych, które skuteczniej wykonywali Bawarczycy. Do słów trenera gospodarzy przychyla się strona internetowa "Kickera", gdzie artykuł okraszony wypowiedziami Hasenhüttla nosi tytuł "Bayern-Bonus?".

O co chodzi? Największe kontrowersje wywołała sytuacja z pierwszej połowy, gdy Arturo Vidal faulował Emila Forsberga na skraju pola karnego, a w pierwszym momencie sędzia Zwayer podyktował jedenastkę dla RB Lipsk. Po konsultacji z asystentem zmienił jednak decyzję. "On podjął decyzję z całkowitym przekonaniem z odległości trzech metrów, a następnie dał przekonać się komuś, kto stał 40 metrów dalej" - skomentował całą sytuację trener gospodarzy.

"Kicker" przypomina również inne sytuacje, które prowadzący zawody arbiter mógł ocenić w inny sposób. Niemcy poddają między innymi w wątpliwość słuszność decyzji o rzucie karnym dla Lipska w drugiej połowie. Dyskutowana jest również żółta kartka dla Thiago z końcówki drugiej części gry, gdy kopnął on w twarz jednego z rywali. Zdaniem niemieckiej gazety równie dobrze Hiszpan mógł za to ujrzeć "czerwień". Z kolei przypominana jest sytuacja z 55. minuty, gdy Naby Keita dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, przez co gospodarze przez resztę meczu grali w dziesiątkę.

Hasenhüttl nie ma pretensji o drugi żółty kartonik dla swojego piłkarza, a o pierwsze napomnienie. "Keita dostaje żółtą kartkę za pierwszy faul, a sam jest trzykrotnie faulowany - bez konsekwencji dla piłkarzy Bayernu" - mówi trener mając na myśli nierówne traktowanie przez arbitra. "Nasza dobra postawa w ciągu 55 minut, została w chwilę zniweczona" - twierdzi Zwayer. Ciekawe jak do jego słów "o podwójnym standardzie sędziowania" podejdzie niemiecki związek piłkarski... W każdym razie - w 1/8 finału jest Bayern Monachium.