Roberto Piazza to niezwykle szanowane nazwisko w środowisku siatkarskim. Włoski trener zdążył już pracować w PlusLidze, gdy w sezonie 2014/2015 prowadził Jastrzębski Węgiel, jednak stał także za sterami zespołów Serie A1, takimi jak Azimut Modena czy Bre Banca Lannutti Cuneo. Dlaczego wybrał pracę w Polsce?
Niewiele brakowało, a podpisałbym kontrakt z Uralem Ufa. Byłem na rozmowach w Rosji, spotkałem się z prezesem Uralu w Moskwie i byliśmy już praktycznie dogadani. Moje plany zmieniły się jednak, kiedy otrzymałem telefon od prezesa Konrada Piechockiego. Nie miałem żadnych wątpliwości, że praca w Bełchatowie będzie dla mnie atrakcyjniejsza pod wieloma względami. Przede wszystkim z PGE Skrą mogę grać w Lidze Mistrzów. Mamy na tyle mocny zespół, że możemy powalczyć o triumf w lidze. W Rosji nie miałbym na to najmniejszych szans, bo jest wiele zespołów mocniejszych od Uralu.
Włoch spytany przez Przegląd Sportowy odniósł się także do poziomu PlusLigi.
Czy poziom PlusLigi jest coraz słabszy? Trzeba popatrzeć na to, jakie oferty otrzymali zawodnicy, którzy ją opuścili. Marko Ivović poszedł do bardzo mocnego klubu w Brazylii, Konarski i Kurek dostali wielkie pieniądze w Turcji. Ci zawodnicy nie odeszli z PlusLigi przez słaby poziom, dostali po prostu świetne oferty. Czy jednak do ligi trafili zawodnicy gorsi? Ja tak nie uważam. Jest wiele klubów ze znakomitymi składami.