Podopieczni Nenada Bjelicy po serii trzech remisów stracili fotel lidera właśnie na rzecz zabrzan. Chorwacki szkoleniowiec nie ukrywa, że po ostatnich remisach czuje spory niedosyt, bo w jego opinii, Lech w każdym z tych spotkań zasłużył na zwycięstwo.

- Myślę, że mogliśmy w tych meczach zdobyć cztery punkty więcej. Uważam, że ostatnio jesteśmy w dobrej dyspozycji i na boisku to pokazywaliśmy. Niestety, brakuje tylko wyników - powiedział Bjelica na konferencji prasowej.

Poznaniacy przed tygodniem przeciwko Wiśle Kraków wykazali się wyjątkową nonszalancją pod bramką rywali, ale szkoleniowiec przyznał, że w trakcie tego tygodnia nie było treningów poświęconych skuteczności.

- To, co może najlepszego piłkarz zrobić na boisku to strzelić gola. Ale czasami brakuje koncentracji czy sił. Może tak naprawdę przed meczem z Wisłą za dużo ćwiczyliśmy strzałów na bramkę. Zbyt dużo treningów pod kątem skuteczności może okazać się bezproduktywne - stwierdził.

W Zabrzu zapowiada się ciekawe widowisko, bo spotkają się nie tylko dwa czołowe zespoły, ale również dwa najskuteczniejsze (Górnik ma zdobytych 30 goli, Lech - 23).

- Dlatego na pewno nie będą to jakieś szachy. My chcemy wygrać ten mecz i od początku będziemy starali się to pokazać. To, że Górnik jest liderem, to na pewno jest zaskoczenie, bo jest przecież beniaminkiem. Ale ten zespół zasłużył na to, gra odważnie pressingiem, mają młody skład. Mają atuty w ofensywie, a Angulo to znakomity napastnik, nie potrzebuje zbyt wielu szans, by strzelić bramkę, jest wyjątkowy skuteczny i pasuje do tej drużyny. My z kolei też dobrze gramy i mamy do tego najlepszą obronę w lidze, choć w ostatnich meczach tego nie pokazaliśmy - ocenił opiekun "Kolejorza".

Do Zabrza lechici pojadą bez kontuzjowanych Mario Situma i Nikoli Vujadinovica, ale kłopoty ze zdrowiem mieli też kluczowi gracze drugiej linii - Maciej Gajos, Maciej Makuszewski oraz Darko Jevtic. Do składu wraca Nicki Bille Nielsen, który miał operację złamanego nosa.

- Myślę, że cała trójka będzie jednak do mojej dyspozycji. Wraca do składu Nicki Bille, on już trenuje z nami, raz z maską, czasami bez i nie boi się grać głową - przyznał szkoleniowiec.

Bjelica nie ukrywa, że w najbliższych meczach na więcej minut na boisku będzie mógł liczyć Deniss Rakels. Łotysz po powrocie do polskiej ekstraklasy jest jednak jeszcze daleki od formy, jaką prezentował w Cracovii dwa lata temu przed odejściem do angielskiego Reading.

- Denis w ostatnim roku prawie w ogóle nie grał z powodu kontuzji. On dostał szansę na początku sezonu, ale nie spisywał się najlepiej, potem miał krótką przerwę z powodu kontuzji. Pokazał w dwóch ostatnich meczach, że może być przydatny też jako drugi napastnik. Jestem zadowolony z tego, jak on teraz pracuje - podkreślił Chorwat.

Mecz Górnika z Lechem rozegrany zostanie w sobotę o godz. 20.30. Bilety na to spotkanie zostały już wyprzedane, obejrzy je komplet, ok. 24 tysiące kibiców.