Historia "Świętej Wojny między Gorolami i Hanysami" była bardzo bogata. Kluby z Sosnowca i Chorzowa w lidze mierzyły się ze sobą aż 76 razy! Ruch z tych batalii 32 razy wychodził zwycięsko, a Zagłębie było lepsze 22-krotnie. Remisem zakończyły się natomiast 22 spotkania tych zespołów. Co nie mogło dziwić, również i bilans bramkowy był przed piątkowym meczem korzystny dla Ruchu (112:78). Po raz ostatni obie ekipy mierzyły się jednak w bezpośrednim spotkaniu bardzo dawno temu - w lutym 2008 roku jeszcze w najwyższej klasie rozgrywkowej chorzowianie wygrali z sąsiadem zza miedzy 1:0.

 

Obydwa zespoły przed kolejnym ligowym starciem znajdowały się w dolnych rejonach tabeli, ale z tendencją wskazującą na nadchodzącą poprawę miejsca w pierwszoligowej stawce. Ruch miał za sobą pięć zwycięstw w sześciu ostatnich spotkaniach, co pozwoliło podopiecznym Juana Ramona Rochy na zmniejszenie dystansu do wyprzedzających go siedemnastu drużyn. Z kolei gospodarze z Sosnowca notowali serię pięciu meczów bez porażki i liczyli na kolejne punkty w ostatnich tygodniach. To oni zaatakowali jako pierwsi, ale groźne uderzenie Szymona Lewickiego z 8. minuty dobrze obronił Libor Hrdlicka.

 

Zagłębie od początku nie pozwalało rywalowi na rozwinięcie skrzydeł, a większość akcji gości była pacyfikowana przy pomocy wysokiego pressingu. Sosnowiczanie stwarzali zaś kolejne okazje, ale uderzenia Vamary Sanogo i Roberta Sulewskiego też nie znalazły drogi do siatki. Piłkarze Ruchu pierwszy strzał oddali dopiero w 40. minucie, ale podobnie jak o pierwszej połowie, chcieliby o nim szybko zapomnieć. W drugiej części gry miało być zdecydowanie lepiej...

 

Zanim jednak chorzowianie na dobre weszli w drugą połowę, to musieli podnosić się z desek po nokautującym ciosie. Tomasz Nawotka dopadł bowiem na szesnastym metrze do piłki odbitej przez Hrdlickę i wpakował ją tuż przy słupku do siatki, dając prowadzenie gospodarzom. Szybko strzelony gol miał dać spokój podopiecnzym Dariusza Dudka... ale niestety dla nich rozluźnił szyki, bowiem już pięć minut później, w 53. minucie mieliśmy remis. Santiago Villafane dośrodkował z prawej strony w pole karne, tam na futbolówkę idealnie nabiegł Giacomo Mello, nie dając szans Dawidowi Kudle. Gola na 1:1 dała Ruchowi argentyńsko-brazylijska akcja!

 

Mello był tego dnia bardzo pazerny na gole, bowiem w 71. minucie mógł zapisać na swoim koncie drugie trafienie. Po kapitalnym uderzeniu z dystansu piłka trafiła jednak tylko w spojenie słupka z poprzeczką. Z przewagi gości w drugiej połowie nie wynikały kolejne bramki... a do siatki w końcówce spotkania trafili sosnowiczanie. Do rzutu wolnego z narożnika szesnastki podszedł Żarko Udoviczić i gdy wydawało się, że będzie dośrodkowywał zobaczyliśmy strzał w krótki słupek. Takie rozwiązanie zaskoczyło także bramkarza Ruchu, który próbował jeszcze rozpaczliwie interweniować, ale mimo to w 83. minucie piłka wpadła do bramki!

 

Chorzowianie nie zdołali po raz drugi tego wieczoru podnieść się już z kolan i finalnie ponieśli porażkę 1:2. Po 16. kolejce pozostaną więc na ostatnim miejscu w tabeli. Zagłębie zaś kontynuuje serię meczów bez przegranej.

 

Zagłębie Sosnowiec - Ruch Chorzów 2:1 (0:0)
Bramki: Nawotka (47'), Udoviczić (83') - Mello (52')