Cantona, Zidane, teraz Evra

Piłka nożna
Cantona, Zidane, teraz Evra
fot. PAP

To trójka świetnych reprezentantów Francji. Jednak łączy ich brak zachowania i opanowania na i poza boiskiem. Cantona był u szczytu sławy, kiedy kopnął kibica drużyny przeciwnika na trybunach Old Trafford. Gest Zidane'a, słynna główka w brzuch Materazziego, widział cały świat, a Francja straciła wtedy prawie zdobyty już Puchar Świata. Natomiast Patrice Evra, ma za sobą bogatą karierę międzynarodową i jakoś nie może pogodzić się z faktem, że lata lecą, ma już przecież trzydzieści sześć lat.

Stracił miejsce w reprezentacji Francji, w Juventusie i teraz, jakby grał na kredyt w Olympique Marsylia. Szukał ostatnio pocieszenia w mediach społecznościowych, zamieszczając kuriozalne tematycznie zdjęcia i teksty, co nie spodobało się wszystkim kibicom OM. Żeby jeszcze miał nienaganną pozycję na boisku, to z pewnością wiele by mu przebaczono, ale rzeczywistość jest całkiem inna. Nie zapomniano do dzisiaj, że Evra był kapianem Trójkolorowych podczas mistrzostw świata w 2010 roku w Afryce Południowej, kiedy to doszło do strajku francuskich piłkarzy.

- Lubię tego piłkarza zarówno jako człowieka, jak i sportowca - powiedział słynny trener AJ Auxerre dla "Le Parisien". - Ale musi panować nad sobą, trzymać nerwy na wodzy. Jestem przekonany, że taki Zidane nie wytrzymałby dłużej niż trzydzieści sekund w identycznej sytuaji - dodał.

Media przypominają gest Cantony z 25 stycznia 1995 roku. Mówi się, że tylko dzięki interwencji Rouxa u ówczesnego prezydenta Francji, Francois Mitterrana, uniknął kary dla swojego dawnego napastnika. Cantonie jakoś ten incydent nie przeszkodził, aby zostać wybranym przez kibiców najlepszym piłkarzem Czerwonych Diabłów wszech czasów.

W czwartek 10 listopada Komisja Dyscypliny UEFA zajmie się sprawą zachowania Evr, ale również zachowaniu obu klubów: Marsylii i Guimaraes, za to że dopuściły do takiego wydarzenia, wykazując dużą pobłażliwość w stosunku do dopuszczenia wtargnięcia na boisku dużej grupy kibiców. Regulamin UEFA nie jest zbyt jasny w takiej sytuacji, ale dla obu klubów nie obejdzie się bez dużej kary finansowej, a dla Patrice'a Evry kara może potrwać kilka miesięcy. Zważywszy na jego wiek jego ewentualny powrót do gry soi pod dużym znakiem zapytania.

Według Guy Rouxa "powrót Evry na boisko Orange Velodrome nie jest całkowicie wykluczony, bo akcja działa się daleko od Velodromu, Evra nie miał do czynienia ze wszystkimi kibicami Marsylii, ale tylko z małą grupą zacietrzewionych kiboli".

Tadeusz Fogiel z Paryża, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze