Gości poprowadził do sukcesu wracający po krótkiej przerwie spowodowanej urazem twarzy i występujący w specjalnej masce ochronnej Kyrie Irving - uzyskał 25 punktów i miał pięć asyst.

 

"Seria rzeczywiście jest imponująca i chyba wszyscy się zastanawiają, kiedy dobiegnie końca, bo media strasznie +grzeją+ temat. W czwartek do Bostonu przyjadą broniący tytułu Golden State Warriors i zapewne będzie się działo... Już nie mogę się doczekać" - przyznał Irving.

 

Trener Celtics Brad Stevens zwrócił jednak uwagę, że jego zespół popełnił we wtorek sporo błędów. "Dziś nam się upiekło, ale Warriors wykorzystaliby to z zimną krwią i moglibyśmy zapomnieć o wygranej" - podkreślił.

 

W Nowym Jorku atutem ekipy z Bostonu była zespołowość. Każdy z graczy podstawowej piątki zdobył co najmniej 14 punktów i odnotował trzy zbiórki.

 

Wśród gospodarzy, którzy musieli sobie radzić bez uskarżającego się na kontuzję lewego kolana najlepszego strzelca D'Angelo Russella, wyróżnił się rezerwowy Joe Harris - pięciokrotnie trafił "za trzy" i uzbierał w sumie 19 pkt.

 

"Myślę, że chłopcy dziś powalczyli. Jeżeli fragmenty dobrej gry będą coraz dłuższe, to i wyniki się poprawią" - ocenił trener pokonanych Kenny Atkinson. Nets z bilansem pięciu zwycięstw i dziewięciu porażek na Wchodzie wyprzedzają tylko drużyny Chicago Bulls (2-9) i Atlanta Hawks (2-12).

 

Czwartej porażki w sezonie, a trzeciej we własnej hali, doznali koszykarze Houston Rocekts. Tym razem ulegli Toronto Raptors 113:129 i o jedną porażkę są gorsi w Konferencji Zachodniej od Warriors.

 

Goście z Kanady rozegrali fantastyczną drugą kwartę, w której zdobyli aż 45 punktów. Ich liderem był w tym spotkaniu DeMar DeRozan - 27 punktów, sześć zbiórek i pięć asyst. "Rakietom" nie pomogło 38 pkt Jamesa Hardena, który nie pomylił się przy żadnym z 23 rzutów wolnych, i seria wygranych zakończyła się na sześciu.

 

"Zabrakło nam dziś energii, ostrości. Próbowaliśmy przezwyciężyć kryzys, w drugiej połowie niemal dogoniliśmy rywali, ale ostatecznie to oni byli górą" - przyznał szkoleniowiec miejscowych Mike D'Antoni.

 

W trzecim wtorkowym meczu najsłabsi na Zachodzie Dallas Mavericks (2-13) przegrali z San Antonio Spurs 91:97. 32 pkt dla gości, którzy plasują się na trzeciej pozycji w tej samej konferencji, uzyskał LaMarcus Aldridge.