Piłka nożna

Grabara: Dalej jestem znany głównie z...

Drugi sezon Teodorczyka w Anderlechcie nie należy do udanych. Polak, który z 22 golami został królem strzelców zeszłych rozgrywek ligi belgijskiej, w obecnych trafił do siatki zaledwie trzy razy. Dziś już o skuteczności Polaka się nie mówi - na pierwszym planie są jego ekscesy pozasportowe.

Polskiemu napastnikowi nie jeden raz zdarzyło się już obrażać kibiców i fotoreporterów. Ze środkowego palca, który im pokazywał, belgijskie media uczyniły nawet jego znak rozpoznawczy. Teodorczyk zlekceważył też klubową tradycję, gdy po sezonie zamiast udać się wraz z całym zespołem na spotkanie z władzami Brukseli, pojechał na wcześniejsze wakacje.

22 października miarka się jednak przebrała. Po jednym z przegranych pojedynków w meczu z KRC Genk, sfrustrowany Teodorczyk popchnął rywala, a następnie kopnął go w nogę. I choć nasz snajper ujrzał tylko żółtą kartkę, sprawą szybko zajęła się komisja dyscyplinarna belgijskiej federacji piłkarskiej, która ukarała go wkrótce dwoma meczami zawieszenia.

Dodatkowo na Teodorczyka postanowił wpłynąć jego trener Hein Vanhaezebrouck. Belg zdecydował, że 26-latek zostanie na jakiś czas odsunięty od treningów pierwszego zespołu. Jak tłumaczy, ma to być dla niego czas na przemyślenie swojego zachowania.

Czy kara poskutkuje i Teodorczyk wróci wkrótce całkowicie odmieniony? Raczej dość wątpliwe...