Trudno byłoby przypuszczać, patrząc na końcowy wynik, ale prawie do 40. minuty spotkania Blackhawks przegrywali 0:1 po trafieniu Miki Zibanejada. Do wyrównania doprowadził na 52 sekundy przed zakończeniem drugiej części pojedynku Alex DeBrincat. Po przerwie rozpoczął się popis strzelecki gospodarzy. Golkipera rywali pokonali: trzykrotnie Anisimow, John Hayden i Jonathan Toews. Rosjanin, który w przeszłości bronił barw nowojorskiej ekipy, zanotował swojego pierwszego hat-tricka w NHL. Trzema asystami tego wieczora popisał się zaś Nick Schmaltz.

- Fakt, że tego hat-tricka zaliczyłem w meczu ze swoją byłą drużyną sprawia, że znaczy on dla mnie jeszcze więcej. Kiedy grasz przeciwko swojemu dawnemu klubowi starasz się podwójnie mocno i tym bardziej zależy ci na zdobyciu bramki - przyznał Anisimow.

Przeciwnicy odpowiedzieli bramkami Kevina Hayesa i Ricka Nasha. Środowa porażka zakończyła ich serię sześciu zwycięskich spotkań. Żadna inna drużyna nie miała w tym sezonie w NHL tak dobrej passy.

W dwóch pozostałych środowych meczach również górą byli gospodarze. Detroit Red Wings rozgromili Calgary Flames 8:2, a Anaheim Ducks pokonali Boston Bruins 4:2.