Jeszcze przed rozpoczęciem tego sezonu postanowiono, że piłkarz, który wymusi rzut karny, będzie mógł zostać ukarany przez specjalnie powołaną komisję dyskwalifikacją na dwa spotkania. To miał być przełom w rozgrywkach Premier League, a także przestroga dla wszystkich symulantów. Przez jedenaście kolejek nic takiego nie miało miejsca, ale w ostatniej serii gier ze schematu wyłamał się snajper Evertonu.

 

Oumar Niasse w piątej minucie meczu z Crystal Palace padł w polu karnym bez kontaktu z rywalem, ale ten był na tyle blisko, że sędzia Anthony Taylor podyktował jedenastkę. Po chwili Leighton Baines zamienił ją na bramkę, a spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

 

W poniedziałek Angielska Federacja wezwała piłkarza na dywanik, ale Senegalczyk do niczego się nie przyznał. To było jednak bez znaczenia - Niasse otrzymał karę dwóch meczów zawieszenia, co oznacza, że ominą go mecze z Southampton i West Ham United.