34 letni Rosjanin był w posiadaniu trzech prestiżowych pasów (WBA, IBF, WBO), należał do grona najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie, ale dwie porażki z Andre Wardem wiele zmieniły. Nie będę przypominał szczegółów, są bowiem świeżo w pamięci. Pierwszą walkę przegrał kontrowersyjnie na punkty, drugą przed czasem, choć ciosy Warda bite na korpus, na granicy faulu, też budziły wątpliwości. Mniejsza o to, było minęło.

 

Kowaliow stracił mistrzowskie tytuły, a zwycięski Ward, ostatni amerykański złoty medalista olimpijski i niepokonany od dwudziestu lat czempion ogłosił, że odchodzi na sportową  emeryturę, a to oczywiście oznacza, że czas na nowe rozdania.

 

Dwa pasy znalazły już właścicieli. Mistrzem WBA jest Rosjanin Dmitrij Biwoł, a IBF jego rodak Artur Bietierbijew. Jeśli w nocy z soboty na niedzielę (polskiego) czasu Kowaliow pokona Ukraińca Szabrańskiego  to po trzeci pas sięgnie trzeci  Rosjanin. Ale nawet gdyby doszło do sensacji i wygrałby Ukrainiec, to i tak językiem urzędowym w wadze półciężkiej będzie rosyjski. Adonis Stevenson, Kanadyjczyk urodzony na Haiti, który jest w posiadaniu pasa WBC, pozostanie w mniejszości.

 

Siergiej Kowaliow nie ukrywa, że odlicza godziny dzielące go od pojedynku w  nowojorskiej Madison Square Garden Theater. Wiele zmienił w swoim życiu po przegranych z Andre Wardem. Trudno było mu się po nich pozbierać, uważa bowiem, że w obu przypadkach został skrzywdzony.

 

Rozstał się z trenerem Johnem Davidem Jacksonem, który nie przebierał później w słowach pytany o byłego już zawodnika często powtarzając, że ten nadużywa alkoholu. Dziś Kowaliow ma nowego szkoleniowca, jest nim Uzbek Abror Tursunpułatow, i twierdzi że czuje się z nim znakomicie. - Mówimy tym samym językiem, mamy taką samą mentalność, bo pochodzimy z tych samych światów – tłumaczy dziennikarzom.

 

Rosjanin czyścił swój umysł w jednym z greckich klasztorów. Teraz twierdzi, że wyrzucił z siebie złe rzeczy, to co się dało naprawić, naprawił, zmienił dietę. Nie pije, nie balanguje i jest skoncentrowany na celu, jakim jest odzyskanie tytułu.

 

- Wiem, że Sława Szabrański jest bardzo dobrym pięściarzem, naprawdę twardym wojownikiem, ale to ja wygram ten pojedynek – powtarza jak mantrę. I faktycznie będzie w tej walce faworytem, co do tego nie ma żadnej wątpliwości.  Kowaliow nie był przypadkowym mistrzem, potrafi boksować i ma kończące uderzenie, a 30 letni Szabrański, to nie Ward. Jest solidnym rywalem, ale ma za mało talentu, by pokonać Kowaliowa, choć co zrozumiałe nie można go lekceważyć.

 

Jeśli Kowaliow wygra i odzyska jeden z tytułów (WBO) jeszcze nie tak dawno należących do niego, to waga półciężka będzie rządzona przez Rosjan. Oczywiście poza organizacją WBC, gdzie wciąż mistrzem jest Adonis Stevenson.